Koszmarny wypadek zabrał Polakowi lata kariery. Lekarze załamywali ręce
Zawodowi sportowcy w czasie trwania swoich karier muszą wzbraniać się przed uprawianiem sportów ekstremalnych. Przez lata pracodawcy zaczęli przywiązywać do tego ogromną wagę. W przeszłości niekoniecznie tak było, o czym w bolesny sposób przekonał się Marek Saganowski. Wielokrotny reprezentant Polski w wieku 19 lat przeżył koszmarny wypadek motocyklowy, który poważnie zastopował jego karierę. Obrażenia były tak poważne, że lekarze w Polsce nie chcieli podjąć się przeprowadzenia zabiegu. Piłkarz pomoc otrzymał w Niemczech.

Dzisiaj największe gwiazdy sportu mogą liczyć na wynagrodzenia, dzięki którym są w stanie ustawić swoje rodziny na następne pokolenia. Wielomilionowe kontrakty mają jednak sporo obwarowań, których sportowcy za wszelką cenę muszą się trzymać. Jednym z takich bez wątpienia jest zakaz uprawiania sportów ekstremalnych.
Nie mogły więc dziwić obrazki Roberta Lewandowskiego na stoku narciarskim w Andorze, gdzie kapitan reprezentacji Polski mógł jedynie przyglądać się, jak inni szusują po narciarskim stoku. Uprawianie tego sportu niesie dla piłkarza ogromne ryzyko dotkliwej kontuzji. Za przykład posłużyć może kontuzja Manuela Neuera. Bramkarz Bayernu niedługo po zakończeniu mundialu w 2022 roku złamał nogę podczas jazdy na nartach.
Bez wątpienia do rejestru rozrywek zakazanych dla zawodowych sportowców zalicza się również jazda na motocyklach. O tym, jak wypadek motocyklowy może skomplikować karierę piłkarską lata temu boleśnie przekonał się Marek Saganowski. Jeden moment nieuwagi mógł odebrać 19-latkowi wszystko.
Koszmarny wypadek Marka Saganowskiego. Lekarze nie dawali nadziei
Saganowski w pierwszych latach swojej kariery był związany z ŁKS-em Łódź, w barwach którego zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w wieku zaledwie 16 lat. Napastnik już w swoim pierwszym pełnym seniorskim sezonie zdołał strzelić 11 goli w lidze, a bramkostrzelnym nastolatkiem szybko zainteresowały się zachodnie kluby.
Sezon 1996/97 spędził na wypożyczeniach do Feyenoordu Rotterdam oraz Hamburger SV. Za pieniądze zarobione na zachodzie piłkarz kupił swój wymarzony motor Hondę CBR. Kierując taką maszyną piłkarz oddawał się swojej pasji do dużych prędkości. Wypadek z kwietnia 1998 roku sprawił jednak, że jego kariera zawisła na włosku.
Na trasie Tuszyn - Łódź motocykl prowadzony przez Saganowskiego zderzył się z samochodem. W momencie wypadku piłkarz jechał z prędkością około 100 km/h, a poszkodowany doznał poważnych obrażeń. - Jedna Pani wyjechała z lasu i chciała bardzo szybko zawrócić, a ja jechałem po lewym pasie i uderzyłem w jej tył - tak szczegóły wypadku po latach w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą opisywał Marek Saganowski.
W jednej chwili jasnym stało się, że powrót Marka Saganowskiego do uprawiania profesjonalnego sportu będzie bardzo trudny. Lista urazów była przerażająca, piłkarz doznał wówczas złamania ręki, wykręcenia stawu skokowego, zerwał więzadło krzyżowe, złamał kości piszczelową i strzałkową, a także doznał spalenia części skóry.
Sam zawodnik w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą zdradził, że lekarze w Polsce nie chcieli wziąć odpowiedzialności za przeprowadzenie operacji kontuzjowanego kolana. Piłkarz pomoc otrzymał w Niemczech.
- Dosyć długo było negatywne nastawienie do tego, że wrócę w ogóle do piłki. W Polsce żaden z chirurgów nie chciał się podjąć przeprowadzenia zabiegu mojego kolana. I wtedy właśnie Borussia Dortmund mi pomogła żeby to kolano naprawić. Jeździłem do Dortmundu, tam miałem przeprowadzony zabieg, tam miałem rehabilitację wstępną - opowiadał Saganowski na łamach kanału Youtube Tomasza Ćwiąkały.
Saganowski wrócił na murawę. Wypadek na zawsze zastopował jego karierę
Saganowski ostatecznie wrócił do gry, jednak nigdy już nie osiągnął tak dużo, jak się początkowo zapowiadało. Sam Saganowski u Ćwiąkały przyznał, że dopiero w 2003 roku będąc piłkarzem Legii Warszawa zaczął grać na poziomie przybliżonym do tamtego.
W kolejnych latach Saganowski wraz z Legią zdobył trzy mistrzostwa Polski, a poza granicami naszego kraju występował m.in. w Southampton, a wraz z duńskim Alborgiem zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Jego kariera reprezentacyjna zatrzymała się na 35 występach i pięciu golach w seniorskiej kadrze - był w kadrze na Euro 2008.
Tamten wypadek odcisnął duże piętno na podejściu do życia Marka Saganowskiego. - Wypadek dużo mnie nauczył. To była dla mnie lekcja, po której wyciągnąłem wiele wniosków. Przed wypadkiem wszystko wychodziło mi w szybkim tempie, z impetem wszedłem do szatni ŁKS-u, a z rozpędu zameldowałem się jeszcze w reprezentacji Polski. W jednej chwili wszystko się zmieniło, a ja poznałem smak upadku, dochodzenia do siebie i powstania. Przekonałem się, kto faktycznie jest moim przyjacielem, kto stoi za mną murem - stwierdził piłkarz cytowany przez "Przegląd Sportowy".
Zobacz również:












