Kibice ryknęli do Nawrockiego. Powód: druk 1600. "Potwarz i rozczarowanie"
W ostatnich dniach byliśmy świadkami ostrego ataku kibiców piłkarskich na Karola Nawrockiego. Fani na wielu polskich stadionach ryknęli w stronę prezydenta RP, wyrażając swoje niezadowolenia względem weta dotyczącego druku sejmowego numer 1600. Zaistniałe zjawisko skomentował w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onetem" dr hab. Radosław Kossakowski z Uniwersytetu Gdańskiego. Jego zdaniem ruch głowy państwa mógł zostać odebrany przez kibicowski światek jako "potwarz i rozczarowanie".

Do tej pory w politycznym sporze piłkarscy kibice stali hardo po stronie prezydenta Karola Nawrockiego. Dało się to zaobserwować podczas meczów Ekstraklasy, spotkań reprezentacji Polski czy przy okazji tegorocznej Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę, gdzie głowa państwa witana była przez zebraną brać z wielkim entuzjazmem.
W miniony weekend byliśmy jednak świadkami dość zaskakującego zwrotu akcji. Ba, mogliśmy wręcz mówić o zmasowanym ataku na Karola Nawrockiego, w którego uderzały transparenty wywieszane na kolejnych stadionach klubów Ekstraklasy.
- "Karol Nawrocki - niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-ką podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody. Nie jesteś jednym z nas", "K. Nawrocki - po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz", "Prezydencie zapomniałeś, dzięki kogo głosom wygrałeś. Jak Judasz nasze ideały dla prezesa zaprzedałeś", "Bez dowodów areszty wieloletnie. K. Nawrocki, wobec tego weta nie możemy przejść obojętnie" - mogliśmy przeczytać w hasłach wywieszanych na trybunach przez kibiców między innymi podczas meczów w Gliwicach, Lublinie, Krakowie czy Łodzi.
Była to reakcja na decyzję Karola Nawrockiego, który zdecydował się zawetować ustawę dotyczącą zmiany kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw o numerze druku sejmowego 1600. Chodziło w niej między innymi o wprowadzenie zakazu korzystania z nielegalnie zdobytych dowodów, ograniczenie nadmiernego stosowania tymczasowego aresztu, zwiększenie decyzyjności sądów, a zmniejszenie prokuratorów, zwiększenie prawa do obrony na wszystkich etapach postępowania prawa karnego i ułatwienie uzyskania pomocy prawnej z urzędu.
Kibice zwrócili się przeciwko Karolowi Nawrockiemu. Oto powód zamieszania
Zaistniałe zjawisko skomentował na łamach "Przeglądu Sportowego Onetu" dr hab. Radosław Kossakowski z Uniwersytetu Gdańskiego, który - jak czytamy - od lat bada kibicowski świat. A teraz odniósł się do powodów zorganizowanej akcji na stadionach. Jego zdaniem piłkarscy fani mogli odebrać weto prezydenta jako istną potwarz.
- Najprostsza odpowiedź jest taka, że prezydent zawetował zmiany, które w jakiejś części dotyczą tego środowiska, choć oczywiście nie w pełnej, bo zmiany kodeksu były większe i to się nie spodobało tej grupie. Kibice odnoszą się do części tych zmian. Czytam to tak, że dla środowisk kibicowskich to potwarz i rozczarowanie. Chodzi głównie o wątek instytucji tak zwanej "60" i spraw, które często dotyczą kibiców. Widać wyraźnie, że to weto po prostu nie podoba się kibicom - stwierdził dr hab. Radosław Kossakowski.
Skala zjawiska, a także fakt, że kibice poszczególnych klubów mimo podobnych metod wyrażali swoje zdanie w różnych słowach, jest jego zdaniem dość znaczący i świadczy o tym, że sprawa może pozostawić ślad na dłużej.
Dlatego mówię, że to jakiś rodzaj przełomu, a zadra zostanie w sercach. Nie wiem, czy prezydent planuje jakąś komunikację, ale przyznam szczerze, że to byłoby kuriozalne, gdyby musiał się tłumaczyć jakiejś jednej grupie. Wtedy pokazałby, że jest prezydentem kibiców, a nie całej reszty Polaków
I dodał: - Zakładam, że kierował się interesem szerszym niż tylko grupy kibiców, co paradoksalnie dla jego krytyków, lepiej o nim świadczy. Kibice podchodzą do spraw zero-jedynkowo, mają zantagonizowaną tożsamość i widzą tylko białe lub czarne, a nie dostrzegają szarości. Tu trudno o zniuansowany dialog.
A podsumowując całą sprawę dr hab. Radosław Kossakowski zaznaczył, że długofalowo nie powinna ona stanowić problemu dla prezydenta. - Często myśli się, że kibice to jest jakaś znacząca grupa polityczna, a nie jest. To ludzie, którzy się potrafią dobrze zmobilizować, mają mocne zasoby, ale nie takie, które decydują o jakości życia politycznego czy o tym, kto wchodzi do parlamentu - stwierdził wprost.












