Kibice ryknęli do Nawrockiego. I uderzyli w Tuska. To może być koniec
Ataki na premiera Donalda Tuska oraz skandowanie nazwiska prezydenta Karola Nawrockiego - do takich scen dochodziło w ostatnich miesiącach na meczach reprezentacji Polski. Do politycznego przekazu płynącego z trybun odniósł się teraz Mateusz Pilecki, przedstawiciel stowarzyszenia "To My Polacy", które we wtorek zakończyło swoją współpracę z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. A jego reakcja jest jednoznaczna.

We wtorek przestrzeń medialną obiegła informacja o zakończeniu współpracy na linii stowarzyszenie kibiców "To My Polacy" - Polski Związek Piłki Nożnej, o czym poinformowały obie strony.
- Dzisiaj o godzinie 10:30 miało miejsce nasze spotkanie z władzami PZPN dotyczące zorganizowanego dopingu na meczach barażowych. Przekazano nam informacje, że dalsza współpraca w obecnej formie nie będzie kontynuowana - przekazało zrzeszenie dbające o doping podczas ostatnich meczów piłkarskiej reprezentacji Polski.
- Decyzja ta jest konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu kwalifikacji do MŚ 2026 Polska - Holandia, rozegranego 14 listopada 2025 roku na PGE Narodowym. Spotkanie zostało przerwane na kilka minut z powodu rażącego złamania regulaminu i skrajnie niebezpiecznego zachowania części osób, w tym użycia materiałów pirotechnicznych i wrzucenia ich na murawę - w kierunku dzieci podających piłki, fotoreporterów oraz samych piłkarzy. Takie działania bezpośrednio zagrażały zdrowiu i życiu uczestników wydarzenia - tłumaczył powody takiej decyzji w oficjalnym komunikacie PZPN.
Atak na Tuska, poparcie Nawrockiego. Reakcja na polityczne hasła na meczach kadry
W środę gościem magazynu "Tylko Sport" na Kanale Sportowym był przedstawiciel stowarzyszenie "To My Polacy" - Mateusz Pilecki. W swoich wypowiedziach odniósł się nie tylko do formy zakończenia współpracy z PZPN, ale i sytuacji, do których dochodziło w trakcie poszczególnych spotkań, gdy z trybun padały skrajnie polityczne i jednostronnie nacechowane hasła. I wywieszane były wymowne transparenty.
- Dlaczego przenosiliście politykę na stadion? Szczuliście politycznych oponentów, inny elektorat. Po co? Czy to jest zjednoczenie, skoro jednoznacznie opowiadaliście się za jedną opcją polityczną? - przytoczył pytanie jednego z użytkowników współprowadzący program Dominik Piechota.
Pełna zgoda. To też jest nasze posypanie głowy popiołem, żeby tej polityki na stadion nie przynosić i jej w to nie mieszać. Jest to rzecz, której powinno być jak najmniej, bo jednak piłka nożna jest sportem. Powinna być świętem dla wszystkich, niezależnie od tego kto za kim jest, za którą stroną, za którą partią. Więc jak najbardziej tego być nie powinno
A za dobry przykład tego, jak powinien funkcjonować doping na spotkaniach polskiej kadry, podał wyjazdową potyczkę z Maltą. - Tam nie było ani jednego politycznego hasła rzuconego i każdy świetnie się bawił - stwierdził.
Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach kibice kilkukrotnie skandowali imię i nazwisko prezydenta RP - Karola Nawrockiego. Dochodziło do tego choćby w trakcie spotkań z Nową Zelandią i Finlandią na Stadionie Śląskim w Chorzowie. W przypadku drugiego ze wspomnianych spotkań, głowa państwa oglądała je wówczas z wysokości trybun.
Tymczasem premier Donald Tusk był obiektem ataków fanów, czego skrajny przypadek stanowi wyjazdowa potyczka "Biało-Czerwonych" z Litwą. Podczas meczu w Kownie z polskiego sektora niósł się krzyk:
Donald, matole! Twój rząd obalą kibole
Do tego doszły także wulgarne hasła, transparent o treści: "Nie jesteś, nie byłeś, nie będziesz kibicem reprezentacji Polski" oraz... osobliwy wizerunek szefa polskiego rządu.

















