Karol Nawrocki poszedł w ślady Dudy, przejął prezydencką tradycję. Wystarczyły trzy słowa
W tym roku zawody Pucharu Świata w Zakopanem miały dla polskich kibiców wyjątkowy wymiar. Do stolicy Tatr ściągnęły tłumy fanów, by pożegnać trzykrotnego mistrza olimpijskiego - Kamila Stocha. Do samego końca pod znakiem zapytania stała także obecność prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Ostatecznie pojawiające się wcześniej doniesienia okazały się prawdziwe. Co ciekawe nie był jednak sam, u niego boku pojawił się także Andrzej Duda. Nawrocki przy tej okazji przejął zapoczątkowaną kilka lat temu prezydencką tradycję. Rozpoczął ją trzema słowami.

Podczas swojej kadencji Andrzej Duda był częstym gościem na konkursach Pucharu Świata rozgrywanych zarówno w Wiśle, jak i w Zakopanem, co z czasem stało się swoistą tradycją. Karol Nawrocki, choć znany jest jako miłośnik sportu, początkowo obrał inną drogę niż jego poprzednik i nie pojawił się na grudniowych zawodach w Wiśle-Malince.
W stolicy Tatr obecność na trybunach Wielkiej Krokwi okazała się wręcz historyczna. Swój ostatni skok w Pucharze Świata na tym obiekcie oddał trzykrotny mistrz olimpijski - Kamil Stoch. Głowa państwa nie mogła więc przegapić pożegnania zawodnika, który dla polskiego sportu osiągnął bardzo wiele.
PŚ w Zakopanem. Karol Nawrocki przejął tradycję Andrzeja Dudy
Prezydent na Wielkiej Krokwi pojawił się tuż po zakończeniu serii próbnej. U jego boku była także pierwsza dama oraz ich dzieci. Oprócz licznie zgromadzonych mediów na parę prezydencką czekał również Adam Małysz, który wręczył prezydentowi pamiątkowy plastron z podpisami zawodników. Marta Nawrocka otrzymała z kolei kwiaty.
Niedzielny konkurs indywidualny rozpoczął się o godzinie 16:00. Wkrótce po przybyciu prezydent pojawił się na trybunach skoczni i założył biało-czerwony szalik. Po jego twarzy było widać, że oddawane skoki oraz panująca atmosfera zrobiły na nim duże wrażenie. Karol Nawrocki szybko został przywitany przez wodzirejów zagrzewających publiczność do zabawy, a zgromadzeni kibice powitali prezydenta brawami.
W przerwie między seriami zawodów Nawrocki został poproszony o przejęcie tradycji, którą zapoczątkował jego poprzednik - Andrzej Duda. Chodzi o prezydencką falę, którą rozpoczyna głowa państwa, a następnie przechodzi ona przez wszystkie trybuny skoczni. Nawrocki nie zastanawiał się długo - wyszedł przed swoją trybunę i rozpoczął zabawę wśród kibiców, okrzykiem "Niech żyje Polska". Łącznie "fala" przeszła przez Wielką Krokiew aż pięciokrotnie - tyle, ile lat liczy kadencja prezydencka.
Kulisy wizyty Nawrockiego na Wielkiej Krokwi. Tak pożegnał polskiego mistrza
Niedzielne zmagania w Zakopanem nie zakończyły się w pełni tak, jak życzyliby sobie Polacy. Najlepszym z "Biało-Czerwonych" ponownie był Kacper Tomasiak, który zajął 11. miejsce. W drugiej serii nie zobaczyliśmy Dawida Kubackiego ani Kamila Stocha. Cały konkurs zwyciężył Anze Lanisek, a podium uzupełnili Jan Hoerl oraz Manuel Fettner.
Prawdziwe emocje dla kibiców przyszły dopiero podczas ceremonii najlepszych zawodników. Na Wielkiej Krokwi trybuny wciąż były wypełnione do ostatniego miejsca, aby pożegnać wielkiego polskiego skoczka - Kamila Stocha. W tej uroczystości uczestniczył także Karol Nawrocki, który zamienił z nim kilka słów i uścisnął naszego zawodnika.
Trzykrotny mistrz olimpijski zapytany o wizytę prezydenta wyznał: "Nie mam grafiku pana prezydenta, ale jest mi bardzo miło, że najważniejszy człowiek w Polsce zaszczycił nas swoją obecnością i nam kibicował."
Z Zakopanego - Natalia Kapustka, Interia Sport















