Karol Nawrocki już oberwał od kibiców. Poseł PiS staje w obronie prezydenta. Tak go tłumaczy
Karol Nawrocki kilka tygodni temu podjął decyzję o zawetowaniu nowelizacji do Kodeksu postępowania karnego, a jego decyzja spotkała się z ogromnym oburzeniem wśród środowisk kibicowskich. Poseł PiS Andrzej Śliwka wpodczas rozmowy w programie "Tłit" "Wirtualnej Polski" stanął w obronie prezydenta, a z jego ust padły konkretne słowa. - To nie było weto, które bije w kibiców - zapewnił.

Karol Nawrocki w połowie marca odmówił podpisania ustawy z dnia 27 lutego 2026 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego. - Przyjęcie pojedynczych rozwiązań korzystnych, nie jest wystarczającą przesłanką do podpisania ustawy. Nowe przepisy mogłyby bowiem utrudniać prowadzenie postępowań karnych, co byłoby sprzeczne z interesem obywateli i obowiązkiem państwa do zapewnienia im bezpieczeństwa - argumentował wówczas decyzję prezydenta jego rzecznik, Rafał Leśkiewicz.
Tłumaczenie rzecznika Prezydenta RP nie przekonało jednak grup kibicowskich, które podczas meczów swoich drużyn wyraziły zdecydowany sprzeciw wobec decyzji podjętej przez Nawrockiego. "Lech Poznań pamięta prokuratorskie zapędy Prezydenta - K.P.K. 26.02.26 - Nie jesteś jednym z nas" - można było przeczytać na transparencie, który fani wywiesili podczas meczu Lecha Poznań z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza z 22 marca.
"K. Nawrocki - niekończące się areszty, nielegalne dowody, 60-tkom [świadkom koronnym] podajesz rękę, a krzywdzącym ludzi organom przyznajesz swobody" - grzmieli natomiast sympatycy Piasta Gliwice podczas meczu z Radomiakiem Radom z 21 marca.
Kibice mają dość Karola Nawrockiego. Poseł PiS staje w obronie prezydenta. "To nie było weto"
W obronie prezydenta, w obliczu zachowania grup kibicowskich, podczas swojej niedawnej wizyty w programie "Tłit" stanął poseł PiS Andrzej Śliwka. Polityk nie miał złudzeń i rozpoczął swoją wypowiedź od zdecydowanej deklaracji. - To nie było weto, które bije w kibiców - zapewnił, wskazując motywacje za odrzuceniem tzw. nowelizacji 1600 K.p.k.
- Ta zmiana Kodeksu postępowania karnego i 20 innych ustaw, w której naprawdę było 200 dużych zmian, taka masywna nowelizacja K.p.k, która była przeprowadzona przez obecną koalicję rządzącą, zawierała wiele dobrych zmian, ale także zawierała wiele złych zmian. Nie ma czegoś takiego jak "weto selektywne", że na przykład te przepisy uznajemy za wartościowe, dlatego one wchodzą, a te za niewartościowe i dlatego wetujemy. Niestety, do projektu ustawy tej dużej zmiany Kodeksu postępowania karnego zostały wprowadzone przepisy przez koalicję rządzącą, które w moim przekonaniu, a także przede wszystkim w przekonaniu pana prezydenta, i słusznie, nie powinny się tam znaleźć - powiedział.
Śliwka wytłumaczył, że jego zdaniem nowelizacja ustawy nie mogła zostać zaakceptowana przez prezydenta, bowiem oprócz dobrych zmian znajdowały się w niej również poprawki, które wcale nie stawiałyby obywateli w korzystnym położeniu. Polityk wskazuje m.in. na to, że w przypadku jej podpisania osoba podejrzana mogłaby w ogóle nie wiedzieć o trwających czynnościach służb wokół niej.
- Ta zmiana, która miała być wprowadzona na bazie tej ustawy, ona de facto mogła doprowadzić do sytuacji, że prokurator mógł zbierać materiał dowodowy wobec danej osoby, a ta osoba nie wiedziała, że ma być osobą podejrzaną, czy jest osobą podejrzaną. To jest sytuacja absolutnie bez precedensu, wywracająca całkowicie postępowanie karne - dodał.
Skąd oburzenie kibiców wobec Nawrockiego?
Projekt, który otrzymał do podpisania Nawrocki, dotyczył m.in. wprowadzenia zakazu korzystania z nielegalnie zdobytych dowodów, ograniczenia nadmiernego stosowania tymczasowego aresztu, zwiększenia decyzyjności sądów, a zmniejszenia prokuratorów, zwiększenia prawa do obrony na wszystkich etapach postępowania prawa karnego, ułatwienia uzyskania pomocy prawnej z urzędu. Szczególnie dwie pierwsze zmiany w znaczący sposób pomogłyby kibicom, którzy przez swoją stadionową aktywność często są obiektem zainteresowania polskich służb.
Poseł PiS dodał, że zdaje sobie sprawę z nadużyć przepisów o tymczasowym aresztowaniu wobec grup kibicowskich. Mężczyzna przyznał jednak, że podpisanie nowelizacji w jej obecnej formie poskutkowałoby trudnościami w osadzeniu osób, które rzeczywiście dokonały zbrodni kwalifikującej się do odbycia kary do dwóch lat pozbawienia wolności.
- Nowelizacja, która była przygotowana przez pana Żurka, w swojej istocie dotyka bardzo wielu newralgicznych kwestii. Na przykład nie można byłoby zastosować tymczasowego aresztowania w sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze sprawcą, który popełnił przestępstwo zagrożone górną granicą kary pozbawienia wolności do dwóch lat, czyli na przykład grooming wobec dzieci. Albo kwestie związane z innymi przestępstwami za pomocą komunikacji elektronicznej - zaznaczył.















