Kadziewicz nie wytrzymał po wyznianiu Materli. Aż trudno uwierzyć, destrukcja
Osoby, którym świat MMA jest bliski doskonale wiedzą, że zawodnicy muszą liczyć się z ogromnym poświeciem przed wejściem do oktagonu. Pomimo tego, wyznanie Michała Materli, jednej z legend polskich sztuk walki, może wywołać zaszokowanie - jak miało to miejsce w przypadku Łukasza Kadziewicza. Słysząc o tym, co dla "Cipao" było normą, były siatkarz nie krył, że te informacje nie mieszczą mu się w głowie.

Przez lata swojej sportowej kariery Michał Materla stał się jedną z ikon polskiego MMA, przyciągając tłumy na trybuny kolejnych hal oraz przed telewizory. Fani "Cipao" po raz kolejny będą mogli oglądać Szczecinianina w akcji, tym razem pod szyldem federacji Oktagon.
Zanim jednak do tego dojdzie, kibice MMA mieli okazję wysłuchać obszernej rozmowy Materli z Łukaszem Kadziewiczem, w podkaście "W cieniu sportu". Nie zabrakło tam oczywiście tematu fatalnej kontuzji nogi, przez którą zawodnik mógł nawet stracić swoją kończynę.
Kadziewicz w pewnym momencie postanowił zapytać swojego gościa o to, ile najwięcej kilogramów zdarzyło mu się stracić przed walką. Okazuje się, że było to aż 14 kilogramów, na zrzucenie których Materla miał zaledwie kilkadziesiąt godzin - od poniedziałku do piątkowego poranka, kiedy odbywa się oficjalna ceremonia ważenia.
- Ja raczej robiłem to w taki sposób, że od poniedziałku robiłem embargo na picie wody - sauna, dres i każdego dnia robiłem jakąś tam aktywność ficzyzną. Czy to tarcze, czy to bieg tlenowy - taki luźniutki, ale z 1,5 godzinki, żeby jak najwięcej się wypacać - rozpoczął "Cipao".
Wiadomo, pierwszy trening wypacałeś się 3,5 kilo. W drugi trening już się wypacałeś 2 kilo, w trzeci 1,5. I w zależności od tego, ile ci zostało na ten ostatni dzień. Mi się w miarę udawało poskładać
Legendarny dla polskiego MMA zawodnik ma jednak świadomość, że schodzenie do kategorii wagowej do 84 kilogramów było dla niego zbyt katorżnicze i nawet po ładowaniu już po ceremonii ważenia, jego organizm nie był w stanie tak szybko się zregenerować, co odbijało się na jego szybkości i możliwościach. Materla już nawet 6 godzin po ważeniu był w stanie wrócić wagowo do początkowej wartości.
Te słowa sprawiły, że Łukasz Kadziewicz nie krył zaskoczenia. - Michał, to rozpie**za głowę... Jesteś nie do życia - zaryzykuję, że dla bliskich jesteś "zostawcie mnie" - rzucił były siatkarz wyraźnie poruszony wyznaniem swojego rozmówcy. "Cipao" szybko potwierdził, że po takich godzinach, jego bliscy nie mieli z nim lekko.
Teraz jednak Szczecinianin nie będzie musiał tyle zbijać. Michał Materla po raz kolejny stoczy swoją walkę już 11 kwietnia, podczas gali Oktagon 86, która odbędzie się w Szczecinie. Jego rywalem będzie Niemiec Christian Jungwirth. Pojedynek zakontraktowano w boksie, w rękawicach do MMA, w limicie do 89 kg.













