W piątek 14 sierpnia Justyna Kowalczyk-Tekieli zaskoczyła internautów, publikując na InstaStories zdjęcie ze szpitalnego łóżka. Na fotografii multimedalistka pije kawę, w tle widać opatrunki na nodze - głównie w okolicach kolana.
"Woził wilk razy kilka, powieźli i wilka" - tak, z typowym dla siebie humorem, widok ten skomentowała sama zainteresowana.
Kowalczyk nie podzieliła się szczegółami sprawy, lecz wiele mówi profil lekarki, którą oznaczyła na zdjęciu. To doktor Urszula Zdanowicz. Wiadomo, w czym się specjalizuje.

Kim jest lekarka, która pomogła Justynie Kowalczyk-Tekieli?
W sprawie zdrowia Justyny Kowalczyk-Tekieli interweniowała doktor Urszula Zdanowicz, która jest specjalistką ortopedii i traumatologii narządu ruchu oraz jednym z najbardziej doświadczonych i rozpoznawalnych ortopedów sportowych w Polsce.
Specjalizuje się w chirurgii rekonstrukcyjnej i artroskopowej kończyny dolnej, ze szczególnym naciskiem na staw kolanowy, staw skokowy oraz stopę, oraz w rekonstrukcjach tkanek miękkich, m.in. ścięgna Achillesa.
Tak teraz wygląda życie Kowalczyk-Tekieli. "Te dwie godziny są święte"
Justyna Kowalczyk-Tekieli zawodniczą karierę zakończyła w lutym 2018 roku, lecz nie oznacza to, że całkowicie zrezygnowała ze sportu. Regularnie bierze udział w amatorskich lub półamatorskich zawodach, często je wygrywając albo chociaż stając na podium.
W podcaście Polskiego Radia opowiadała, że przejście z wyczynowego uprawiania sportu do tej lżejszej formy odbyło się u niej płynnie.
"Gdy kończyłam z tym największym wyczynem, byłam narzeczoną alpinisty, który gonił po górach. To ja z nim. Wszystko miało taką fajną płynną ścieżkę. Później pojawiła się ciąża, która zmusiła, chcąc nie chcąc, do zmniejszenia obciążeń. Dalej połóg, to jest masakra kompletna. Ciąża to bajka w porównaniu z tym wszystkim" - mówiła.
I nagle się okazało, że tą fajną drogą z ośmiu godzin treningu dziennie, przeszłam sobie do dwóch, trzech, i tak już pozostałam
Stara się ćwiczyć codziennie i wygospodarować co najmniej dwie godziny na trening w ciągu dnia. "Resztę czasu staram się poświęcać pracy, a najwięcej mojemu synkowi. Ale te dwie godziny są święte" - zdradziła.
Podzieliła się też ważną opinią na temat tego, jak aktywność fizyczna może mieć działanie niejako terapeutyczne. "Sport fizjologicznie jest fantastyczny na wszelkiego rodzaju smutki, więc niech będzie regularny, to wtedy te smutki będą trochę mniejsze" - podsumowała.











