Joanna Jędrzejczyk wprost ws. wiary i religii. "Potrzebujemy Boga"
Joanna Jędrzejczyk przez lata dostarczała emocji fanom polskich sportów walki, odnosząc niebywałe sukcesy w UFC. W 2022 roku "JJ" niespodziewanie zakończyła jednak karierę, czym wywołała ogromne poruszenie na całym świecie. Teraz fighterka powróciła myślami do najważniejszych momentów w karierze w MMA i wyznała, że nie byłaby tak utytułowaną zawodniczką, gdyby nie... Bóg.

Joanna Jędrzejczyk to jedna z najbardziej utytułowanych postaci w historii kobiecego MMA. Polka sięgnęła po pas mistrzowski Ultimate Fighting Championship w wadze słomkowej i wielokrotnie skutecznie go broniła, stając się ikoną federacji oraz inspiracją dla kolejnych pokoleń zawodniczek. Jej dynamiczny styl walki, żelazna kondycja i mentalna odporność sprawiły, że przez lata należała do ścisłej światowej czołówki.
Po emocjonującej walce z Weili Zhang w 2022 roku Jędrzejczyk niespodziewanie ogłosiła zakończenie kariery. Decyzja zaskoczyła kibiców, bo choć miała za sobą długą i wymagającą drogę, wciąż prezentowała wysoki poziom sportowy. Sport nadal jednak pozostaje bliski sercu "JJ". Była mistrzyni angażuje się w projekty okołosportowe, wspiera młodych zawodników i regularnie komentuje wydarzenia ze świata MMA.
Joanna Jędrzejczyk nie ukrywa ws. wiary. Bóg pomógł jej osiągać sukcesy
W podcaście "W stylu Krychowiaka" Jędrzejczyk wróciła wspomnieniami do najważniejszych momentów w swojej karierze. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem wyznała przy okazji, że nie osiągnęłaby tylu imponujących sukcesów, gdyby nie… Bóg. Polska zawodniczka często modliła się przed ważnymi walkami, nie inaczej było przed jej ostatnim starciem z Weili Zhang.
"Nie modliłam się o to, żeby iść i rozkwasić ją na kwaśne jabłko. Ja miałam taką swoją modlitwę: "Boże, daj mi ducha walki, silną wolę i czyste serce. Abyśmy czcili Ciebie i wielbili". Potem czułam się lepiej, czułam się silniejsza. Czułam, że gdy nawet były walki, że pierwszą, drugą rundę przegrywałam, a było ich pięć, to i tak wiedziałam, że wygram na koniec. Po prostu znajdowałam siłę w sobie. (...) Jedni wierzą w tego Boga, drudzy w innego, trzeci w "słoneczko". Ale tak jak mówię, potrzebujemy Boga, bo potrzebujemy zasad. W szczególności w XXI wieku. Dla niektórych bogiem będzie trener, który powie: "Hej, dasz radę". Ja też takich miałam" - przyznała.
Słowa byłej mistrzyni pokazują, że za sportowymi triumfami stała nie tylko ciężka praca i talent, ale również głęboka wiara oraz jasno określone wartości, które pomagały jej przetrwać nawet najtrudniejsze momenty kariery.











