Gwizdy i wyzwiska wymierzone w Tuska. Bolesny cios na oczach prezydenta
Prezydenta Polski Karola Nawrockiego oraz obecnego premiera Donalda Tuska łączy wspólna miłość do Lechii Gdańsk. Obaj politycy otwarcie o tym mówili, niejednokrotnie goszcząc na stadionach tego klubu. Jedną z takich okazji dla Tuska było otwarcie nowego obiektu w Gdańsku. Premier pojawił się m.in. w towarzystwie Lecha Wałęsy. Szefa rządu przyjęto wyjątkowo chłodno, co po latach kontrastuje z tym, jak w podobnej sytuacji potraktowany został Nawrocki.

Od lat świat polityki w naturalny sposób przenika się z piłką nożną. Wielu czołowych polityków nie ukrywa swoich sympatii kibicowskich. Jednocześnie karierę polityczną postanowiło zrobić sporo zawodników, których mogliśmy pamiętać z największych stadionów w Polsce.
I tak dla przykładu: posłami w polskim sejmie byli m.in. Roman Kosecki, Cezary Kucharski czy Jan Tomaszewski, natomiast karierę w Parlamencie Europejskim robił Tomasz Frankowski. W obecnej kadencji sejmu w ławach poselskich możemy ujrzeć natomiast Artura Siemaszko, którego kibice mogą pamiętać przede wszystkim z gry w barwach Arki Gdynia.
Piłka nożna nierzadko sięga na najwyższe szczeble władzy w Polsce. Przynajmniej dwóch byłych polskich prezydentów w przeszłości miało związki ze sportem. Aleksander Kwaśniewski był Prezesem Komitetu Olimpijskiego, więc siłą rzeczy musiał zetknąć się z piłkarzami. Przed laty jako kibic Cracovii deklarował się natomiast Andrzej Duda.
Co łączy aktualnego prezydenta oraz premiera? Miłość do Lechii Gdańsk
Temat kibicowski na najwyższych szczeblach władzy powrócił podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Karol Nawrocki i jego otoczenie nigdy nie robili tajemnicy z tego, że późniejsza głowa państwa od lat identyfikuje się jako kibic Lechii Gdańsk. Niedługo po zaprzysiężeniu prezydent pojawił się zresztą na stadionie Lechii, gdzie zgotowano mu huczne przywitanie. W późniejszych okresach Karol Nawrocki pojawiał się także na trybunach przy okazji spotkań reprezentacji Polski.
Środowisko kibiców piłkarskich zdaje się jednoznacznie pozytywnie odbierać Karola Nawrockiego. Zgoła odmiennie wygląda to w przypadku innej kluczowej postaci polskiej polityki. W stosunku do urzędującego premiera Donalda Tuska niechęć wyrażana jest bardzo często i na przeróżne sposoby. Jest to o tyle ciekawe, że Tusk i Nawrocki mają jedną wspólną cechę - w młodości byli mocno zaangażowani w kibicowanie Lechii Gdańsk.
Jeśli chodzi o Tuska, mowa tutaj przede wszystkim o latach 70. minionego wieku, gdy ruch kibicowski nierzadko był jednym z narzędzi do walki z komunistycznymi władzami. Wówczas przyszły premier pełnił funkcję członka zarządu pierwszego w PRL-u klubu kibica. Według wielu przekazów wspominających tamte czasy, niektórzy tytułują Tuska ówczesnym "szefem szalikowców Lechii Gdańsk". Sam premier lata temu chętnie opowiadał o tamtym okresie.
Jako bardzo młody człowiek byłem twardym kibicem z tak zwanego młyna, czyli z tego miejsca, gdzie jest na serio.
Przez lata stosunek kibiców do Tuska uległ diametralnej zmianie. Był to rzecz jasna efekt twardej polityki wymierzonej w pseudokibiców za czasów pierwszego rządu Tuska. Przyczynkiem do tego była przede wszystkim ogromna zadyma po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy w 2011 roku. Mając w perspektywie zbliżające się Euro 2012 rząd powziął szereg decyzji, które wprost godziły w interesy kibiców. Tusk stał się twarzą wszystkich kolejnych działań, co kibice pamiętają mu do dzisiaj.
Przykład tego obserwowaliśmy jesienią ubiegłego roku podczas meczu reprezentacji Polski z Litwą. Obecny w Kownie Tusk został wygwizdany przez polskich kibiców, a po stadionie niosły się wulgarne przyśpiewki na jego temat.
Wyjątkowo chłodne powitanie Donalda Tuska. Zupełnie inaczej potraktowano Karola Nawrockiego
W momencie prowadzenia zdecydowanej polityki przeciwko pseudokibicom Tusk otrzymał bolesny cios. I to od kibiców swojego ukochanego klubu. Nowo wybudowany stadion w Gdańsku był jedną z czterech aren "polskiej części" mistrzostw Europy, które w 2012 roku współorganizowaliśmy razem z Ukrainą.
Oficjalne otwarcie obiektu nastąpiło w sierpniu 2011 roku i było ogromnym świętem dla całej społeczności Lechii Gdańsk. Przy okazji ligowego starcia z Cracovią na trybunie pojawili się najważniejsi oficjele związani z Trójmiastem. Uważne oko obserwatora mogło dostrzec na specjalnie do tego przeznaczonej loży m.in. byłego prezydenta Polski Lecha Wałęsę, byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego czy ówczesnego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
Jednym z ważniejszych gości na tym spotkaniu był Donald Tusk. Licznie zgromadzona publika przywitała premiera głośnymi gwizdami, które poniosły się, gdy tylko na telebimie ukazano jego wizerunek. Po nowym stadionie w Gdańsku rozniosła się bardzo powszechna w tamtych latach przyśpiewka "Donald Matole twój rząd obalą kibole".
Nie był to jednak koniec. W trakcie spotkania wywieszono transparent, w którym kibice Lechii zapragnęli odciąć się od kibicowskiej przeszłości Tuska. Slogan "Nie jesteś, nie byłeś, nie będziesz nigdy kibicem Lechii" opatrzony twarzą premiera szybko obiegły Polskę. Po latach ten obrazek nabrał dodatkowej symboliki.
14 lat później sympatycy Lechii witając Karola Nawrockiego sparafrazowali wcześniejszy baner, kierując w stronę nowego prezydenta następujący slogan: "Byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii". Transparent ten prócz wyrażenia poparcia i sympatii dla Nawrockiego, był jasnym uderzeniem w Tuska.














