Gwiazdor MMA był ministrantem. Wyrzucono go ze służby, zaskakujący powód
Marcin Różalski to bez wątpienia jedna z najbarwniejszych postaci w polskim sporcie. Fighter na swoim koncie ma kilka tytułów czempiona, jednak dziś znacznie więcej mówi się nie tyle o jego sportowych osiągnięciach, co o jego życiu prywatnym. Od długiego już czasu "Różal" dumnie mówi o sobie jako o sataniście, choć niegdyś... był ministrantem.

Marcin "Różal" Różalski to postać doskonale znana fanom sportów walki. 47-latek na swoim koncie ma bowiem osiągnięcia, o których wielu jako rywali może jedynie pomarzyć. Jest on m.in. byłym mistrzem KSW w wadze ciężkiej, a także byłym mistrzem świata w formule K-1 w organizacjach ISKA i WKA.
Gwiazdor sportów walki na przestrzeni ostatnich lat dał się również poznać osobom, które niekoniecznie interesują się sportem. Wszystko przez liczne kontrowersje wokół jego osoby, o których stale rozpisują się media w całym kraju. O Różalskim zrobiło się głośno m.in. kilka już lat temu, gdy z dumą ogłosił on, że jest satanistą. Znając jego podejście do wiary aż trudno uwierzyć w to, że będąc dzieckiem był on... ministrantem.
Marcin Różalski był pomocnikiem księdza. Szybko stracił "pracę"
O swojej służbie w Kościele Różalski opowiedział w 2018 roku w programie Kuby Wojewódzkiego. Jak wówczas ujawnił, pomocnikiem księdza był wcale nie dlatego, że wierzył w Boga. Wręcz przeciwnie - chciał po prostu... dopiec koledze.
"Zawsze chciałem być kimś, ale nigdy nie chciałem być jak nikt. Dążyłem zawsze do bycia osobnikiem alfa. Mając sześć lat, chciałem nim być. Chciałem gdzieś z kimś konkurować o wszystko. Chodząc do szkoły podstawowej, mój kolega był ministrantem. To była druga klasa podstawówki, była komunia i on stał przy ołtarzu przy księdzu, a ja jednak byłem gorszy od niego, bo stałem gdzieś tam na kościele. Powiedziałem: "Nie, k***a, też chcę tam być" i dlatego poszedłem na ministranta" - zdradził wówczas.
Jak się jednak okazało, ta przygoda wcale nie trwała długo i zakończyła się ogromnym skandalem. Różalski bowiem został wyrzucony z funkcji ministranta za… picie wina mszalnego. Decyzja ta jednak nie zabolała fightera, który stwierdził, że "przecież i tak nie chciał zostać księdzem".











