Jeszcze do niedawna większość Polaków Katarzynę Zillmann kojarzyła ze względu na jej sportowe osiągnięcia. Wicemistrzyni olimpijska z Tokio udowodniła jednak, że nie boi się wychodzić ze swojej strefy komfortu i w 2025 roku wzięła udział w 30. edycji programu "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami". Dla pochodzącej z Torunia sportsmenki było to wyjątkowe doświadczenie - wraz z Janją Lesar stworzyła ona bowiem pierwszą kobiecą parę w historii polskiej edycji tanecznego showu.
Z występu na występ dało się zauważyć, że wioślarkę i słoweńską tancerkę łączy coś więcej niż tylko relacje czysto zawodowe. Już po zakończeniu programu panie rozstały się ze swoimi ówczesnymi drugimi połówkami i zdecydowały się razem budować wspólną przyszłość.
Zillmann i Lesar brylują na salonach. Jedno zwraca uwagę, otwiera się w nowym oknie
W ostatnich miesiącach zarówno Zillmann, jak i Lesar regularnie publikowały w mediach społecznościowych wspólne kadry, nie szczędząc sobie czułości. Internauci szybko podzielili się na dwie grupy. Jedni cenili autentyczność relacji łączącej obie panie, drudzy natomiast krytykowali sposób, w jaki sportsmenka i tancerka pokazują sobie czułość na oczach całego świata. Takie komentarze pojawiają się jednak nie tylko w stosunku do Zillmann i Lesar, ale również do innych par LGBT w Polsce.
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar o sytuacji par LGBT w Polsce. Nie gryzły się w język
W najnowszym wywiadzie z Karoliną Motylewską z portalu Jastrząb Post panie zapytane zostały o sytuację par nieheteronormatywnych w naszych kraju. Lesar już na starcie podkreśliła, że nie rozumie, dlaczego związki takie jak jej i Zillmann nie są "pełnoprawnymi" związkami w świetle polskiego prawa i niosą za sobą szereg komplikacji, w szczególności w sytuacjach kryzysowych. "Jakbym miała iść do szpitala, to Kasia nie może nic o mnie się dowiedzieć. Jakbym umarła, to nic Kasia nie dostanie ode mnie" - przyznała tancerka.
Od komentarza nie powstrzymała się również Zillmann, która z przekąsem zauważyła, że związki osób LGBT wciąż nie są w Polsce legalne, podczas gdy powstaje wiele programów rozrywkowych, w którym na ślubnym kobiercu można stanąć z obcą osobą po zaledwie kilku dniach "znajomości". "Obcy ludzie biorą ślub, a my tutaj możemy ze sobą mieszkać, tworzyć dom, mieć zobowiązania wspólne, a i tak musimy się po tych notariuszach tułać" - podsumowała z przekąsem.













