Gortat bezlitosny dla Trumpa. Naprawdę powiedział to o USA, jednak koniec
Marcin Gortat wciąż pozostaje jedynym Polakiem, który brał udział w wielkim finale NBA. Obecnie były koszykarz znacznie częściej przebywa w ojczyźnie, gdzie się nie nudzi. Niedawno gwiazdor oglądał choćby galę XTB KSW 113 z udziałem Artura Szpilki. Okazuje się, że wcale nie spieszy mu się do Stanów Zjednoczonych, co potwierdził w podcaście Przeglądu Sportowego Onet. Podczas spotkania z Łukaszem Kadziewiczem padły też mocne słowa o Donaldzie Trumpie.

U jednego z najlepszych polskich koszykarzy w historii powoli kończy się etap życia związany ze Stanami Zjednoczonymi. Co prawda łodzianin zrobił za oceanem naprawdę udaną karierę, ale po odwieszeniu butów na kołek zdecydowanie bliżej mu do ojczyzny. I ma konkretne ku temu powody. Nie chodzi tylko i wyłącznie o tęsknotę za krajem nad Wisłą. Uczestnik finałów z NBA z coraz większym przerażeniem spogląda na Stany Zjednoczone, czego nie miał zamiaru ukrywać w podcaście "W cieniu sportu". Gdy Łukasz Kadziewicz rozpoczął temat związany z USA, Marcin Gortat nie gryzł się w język.
"Bardzo mocno się wyleczyłem ze Stanów Zjednocznych. I to do tego stopnia, że nie zamierzam na razie wracać. Znaczy się wracam, bo muszę pilnować domów oraz różnego rodzaju inwestycji. Ale faktycznie, mimo tego całego hejtu, który się na mnie w Polsce wylewa, tych 'miłych' laurek, które dostaję, to przyznaję, że Polska jest dzisiaj o wiele lepszym miejscem do mieszkania. Pod względem jakościowym, pod względem infrastruktury, pod względem kultury" - wyznał szczerze.
Gortat rezygnuje ze Stanów Zjednoczonych. Jest przerażony tym, co się tam dzieje
A to był tylko początek tyrady wymierzonej w państwo, gdzie funkcjonuje najlepsza koszykarska liga świata. "W Ameryce to co się teraz dzieje, to jest po prostu psychiatryk. Zrobiła się potężna różnica między tym co obecnie, a tym co zostałem jak przyjechałem po raz pierwszy prawie dwadzieścia lat temu. Infrastruktura, budynki, drogi. To już nie jest to samo" - zauważył. Dostało się także Donaldowi Trumpowi. "Prezydent, który wychodzi i mówi do dziennikarki 'Pani jest głupia?'… Może jestem wychowany w innej etyce, ale nie zachowuje się tak prezydent. Nie może on używać takich sformułowań" - wypalił.
Doszło do tego, że już teraz "The Polish Hammer" podjął ważną decyzję związaną z przyszłością. "Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn się urodził w USA i wychowywał się w tej kulturze. Jesteśmy z żoną Polakami od początku do samego końca. Mam co prawda paszport, mój syn też pewnie będzie miał paszport, bo to naturalnie przyjdzie z czasem. Ale będziemy mieszkali w Polsce, taki jest nasz cel" - zakończył temat.













