Dwa miliony w kilka miesięcy, złota decyzja Mariusza Pudzianowskiego. "Na pstryknięcie palca"
W pierwszej dekadzie XXI wieku kariera Mariusza Pudzianowskiego nabierała wielkiego rozpędu. W 2005 roku miał on już na koncie po trzy mistrzostwa świata i Europy. Wtedy poczuł, że warto zacząć inwestować zarobione pieniądze, by pomnożyć majątek. Opowiadał o tym w styczniu 2024 roku. - Poszedłem do dewelopera i kupiłem sześć mieszkań - przyznał. Szybko okazało się, że to świetna decyzja.

W styczniu 2024 roku Mariusz Pudzianowski udzielił wywiadu Krzysztofowi Ferencowi, odcinek został opublikowany na kanale youtube'owym Olimp Sport Nutrition, czyli wieloletniego sponsora. Padło tam wiele wątków biznesowych. "Pudzian" (urodzony w 1977 roku) jeszcze przed "trzydziestką" wykazywał się szeroką przedsiębiorczością.
- Pamiętam, jak pierwszy milion dolarów odłożyłem ok. 2005 r. No i później już to wszystko poleciało. Kupiłem dom w Stanach, potem coś tam, coś tam. 2006 rok, taki "boom" w Polsce przyszedł na nieruchomości, miałem jakieś tam pieniądze odłożone, jedno mistrzostwo świata, drugie, trzecie. Poszedłem do dewelopera, kupiłem sześć mieszkań. (...) Wpłaciłem 20 procent na każde mieszkanie - przyznał. Inwestował więc zyski z poprzednich mniejszych biznesów oraz nagrody finansowe z zawodów strongmanów.
Kupno wspomnianych nieruchomości okazało się strzałem w dziesiątkę, błyskawicznie przyniosło zysk. - W ciągu kilku miesięcy zarobiłeś milion, dwa, ot tak na pstryknięcie palca. Potem znowu, oddałem umowy, pieniążki na konto, kupiłem następne. Odłożyłem sobie na kupeczkę parę setek "zielonych" (dolarów - red.) i patrzę, że ładnie to wygląda. Później, jak już masz jakieś pieniądze, to już pieniądz pieniążki robi, to już jakoś samo poleciało - opowiadał.
Mariusz Pudzianowski: "Tym, co zarobione, trzeba rozsądnie zagospodarować"
Jak jednak na "Pudziana" przystało, przypomniał o tym, że fortuna nie spadła mu z nieba, a jest konsekwencją wykonanej ciężkiej pracy.
- Ktoś tak fajnie powiedział: "musisz pierwszy milion ukraść". Nie. Ja pierwszy milion wydźwigałem na plecach (niemal w znaczeniu dosłownym, mówa o zadaniach na zawodach strongmanów - red.) Jedno, drugie, trzecie mistrzostwo świata - podkreślał.
Zawodnik MMA jest też świadomy, że do pieniądza trzeba mieć szacunek. Jak zaznaczał, że posiada ani leasingów, ani kredytów, nie byłby w stanie zainwestować w dany biznes więcej niż 40 procent majątku. Ceni sobie finansowy spokój. Jeśli ryzyko, to tylko umiarkowane.
Sport jest to jakiś, powiedzmy, skrawek życia. Później to, co sobie zarobiłeś, trzeba mądrze, rozsądnie zagospodarować, dlatego, że ten sport kiedyś się skończy i potem zacznie się normalne życie
"Pudzian" jest jednak bardzo dobrze przygotowany do "życia po życiu". Ma kilka przedsięwzięć - firmę transportową, salę weselną w Białej Rawskiej (tam też mieszka). gospodarstwo rolne oraz sklep internetowy.













