Dramat za zamkniętymi drzwiami. Lewandowska nie mogła milczeć, apeluje do ludzi
Anna Lewandowska nie mogła przemilczeć wstrząsającego widoku, który zobaczyła na ekranie. Seans "Domu Dobrego" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego tak ją poruszył, że musiała zrobić sobie przerwę i wrócić do oglądania później. Teraz dzieli się trudnymi refleksami o dramacie rozgrywającym się za zamkniętymi drzwiami. To jednak nie wszystko. Ma też apel.

W listopadzie zeszłego roku premierę miał film "Dom dobry" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. To wstrząsający zapis dramatu rozgrywanego za zamkniętymi drzwiami z pozoru pełnego miłości domu. Produkcję w zaledwie trzy tygodnie obejrzało prawie 2 miliony widzów, a film ten stał się drugim najpopularniejszym tytułem w dorobku uznanego i mogącego poszczycić się innymi hitami reżysera. Teraz do obrazów i wątków poruszanych w "Domie dobrym" wraca Anna Lewandowska.
Anna Lewandowska wstrząśnięta tym, co zobaczyła. "Nie jesteś sama"
Żona Roberta Lewandowskiego zasiadła do seansu "Domu dobrego" i postanowiła podzielić się odczuciami. "To był jeden z najtrudniejszych filmów, jakie oglądałam. Film opowiada historię kobiety żyjącej w pozornie zwyczajnym, spokojnym domu. Na zewnątrz wszystko wygląda normalnie: rodzina, codzienność, rutyna. Ale za zamkniętymi drzwiami rozgrywa się dramat przemocy psychicznej i fizycznej. To, co najbardziej porusza, to realizm. Brak przesady. Cisza. Napięcie" - czytamy w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych.
Opisuje, w jaki sposób rozwija się akcja i od czego zaczyna się tam zło. Wszystko wstrząsnęło nią tak bardzo, że nie była w stanie obejrzeć filmu za jednym razem, musiała podzielić go sobie na dwie części. "Myślę, że dla nas kobiet to szczególnie trudny film. Oglądając go, trudno nie myśleć o tym, że podobne historie dzieją się naprawdę. W wielu domach. Cicho. Bez świadków" - opisuje swoją refleksję.
Dodaje, że podstawowym prawem kobiet, i w ogóle każdego człowieka, jest bezpieczeństwo we własnym domu. Przypomina również o tym, że jeśli doświadcza się przemocy lub o niej się wie, można skorzystać z pomocy. Podaje stosowne numery telefonów, wspomina o lokalnych Ośrodkach Pomocy Społecznej oraz o innych podobnych placówkach.
"Nie jesteś sama. Milczenie chroni sprawcę. Rozmowa może uratować czyjeś życie. I może właśnie po to powstał ten film, żeby mówić głośniej o tym, co wciąż zbyt często dzieje się w ciszy" - apeluje.
To jednak nie wszystko. Pod wpisem niemal od razu pojawiło się mnóstwo komentarzy. "Bardzo trudny i ważny film" - pisze Łukasz Jemioł. "To jest coś strasznego i niewyobrażalnego, co się dzieje… my nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile cierpienia jest", "Przerwałam w połowie. Na razie nie mogę dokończyć. Mam taką przeszłość: przemoc, utrata samej siebie. Fizycznie boli, kiedy oglądam film", "Ten film wbija w fotel", "Oglądałam przez palce, bo niektóre sceny były nie do zniesienia" - dzielą się emocjami inni.













