Dramat pogromczyni Igi Świątek. Odszedł jej "towarzysz". "Mój mały aniołek"
Amanda Anisimova przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów w życiu prywatnym. Choć właśnie zakończyła najlepszy sezon w karierze, amerykańska tenisistka musiała pożegnać ukochaną suczkę Miley, która towarzyszyła jej od dzieciństwa i była dla niej kimś znacznie więcej niż tylko pupilem.

Amanda Anisimova uznawana jest za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek młodego pokolenia. Amerykanka już jako nastolatka zachwycała świat tenisa, regularnie rywalizując z najlepszymi zawodniczkami globu. Jej ofensywny styl gry, pewność siebie na korcie i odporność psychiczna sprawiły, że już jako seniorka na stałe zadomowiła się w czołówce rankingu WTA, a kibice upatrują w niej przyszłą liderkę kobiecego tenisa.
Miniony sezon był dla Anisimovej najlepszym w dotychczasowej karierze. 24-latka osiągnęła dwa finały turniejów wielkoszlemowych, co potwierdziło jej ogromny progres i sportową dojrzałość. Sezon 2025 zakończyła na czwartym miejscu rankingu WTA, co jest jej najwyższą lokatą w karierze. Wygrała 47 z 65 rozegranych meczów, sięgnęła po dwa prestiżowe tytuły WTA 1000 w Dosze i Pekinie, a także wielokrotnie mierzyła się z Igą Świątek, udowadniając, że należy do absolutnej światowej elity.
Amanda Anisimova opłakuje śmierć swojej pupilki
Choć sportowo był to dla niej wyjątkowo udany rok, jego końcówka okazała się niezwykle bolesna w życiu prywatnym. Anisimova musiała bowiem zmierzyć się z osobistą tragedią i stratą, która przyćmiła radość z sukcesów odniesionych na korcie. Tenisistka pożegnała swoją wieloletnią przyjaciółkę, która towarzyszyła jej niemal przez całe życie.
Amanda Anisimova poinformowała w mediach społecznościowych o śmierci swojej ukochanej suczki Miley. Pies był z nią od momentu, gdy miała zaledwie osiem lat, i przez lata stanowił dla niej ogromne wsparcie, także w najtrudniejszych chwilach kariery. Na Instagramie tenisistka opublikowała poruszający wpis oraz serię wspólnych zdjęć, nie kryjąc ogromnego żalu i bólu.
"Mój wieczny mały aniołek. Ostatni tydzień był najgorszym tygodniem w naszym życiu. Byłaś przy mnie wszystkim, odkąd skończyłam 8 lat i zawsze będziesz. Dziękujemy, że jesteś najlepszym psem, jakiego mogliśmy sobie wymarzyć. Miley kocham cię bardziej, niż słowami można opisać małą dziewczynkę" - napisała, podkreślając, jak ważną rolę Miley odgrywała w jej codzienności. Dla Anisimovej to niezwykle trudne pożegnanie, które pokazuje, że nawet największe sportowe sukcesy nie chronią przed osobistym cierpieniem.











