Doniesienia z Pałacu Prezydenckiego. Ksiądz ogłasza ws. Karola Nawrockiego. Tego już nie zapomni
Ksiądz Jarosław Wąsowicz to postać, która być może nie jest powszechnie znana, choć pełni zaszczytną funkcję kapelana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - Karola Nawrockiego. W ostatniej rozmowie z jego synem Danielem Nawrockim duchowny opowiedział o swojej sympatii do Lechii Gdańsk oraz o związanym z nią historycznym - jego zdaniem - momencie, którego głowa naszego państwa już nie zapomni.

- Duchowny i naukowiec. Człowiek odważny, oddany Panu Bogu patriota. Antykomunista, były członek Federacji Młodzieży Walczącej. (...) Człowiek pogodny, pracowity, a także pełen życzliwości - tak księdza Jarosława Wąsowicza przedstawiał sam Karol Nawrocki, gdy informował o tym, że to właśnie on objął funkcję kapelana w Pałacu Prezydenckim.
Wspomniał także przy okazji wówczas o jego związkach z ruchem kibicowskim oraz o wydanych przez księdza Jarosława Wąsowicza publikacjach. On sam za najważniejszą uznaje tę poświęconą Lechii Gdańsk: "Biało-zielona Solidarność. O fenomenie politycznym kibiców gdańskiej Lechii 1981-1989".
Skąd bierze się jego wybór? O tym sam zainteresowany opowiedział w rozmowie z synem prezydenta Danielem Nawrockim, przeprowadzonej w ramach cyklu "Nawrocki w Polsce".
To jest wielka miłość, ale do całej "Biało-Zielonej" rodziny. Tak możemy nazwać środowisko kibiców Lechii Gdańsk. Bo to nie jest tylko piłka. Piłka można powiedzieć, że w tym wszystkim jest najmniej ważna
I dodał: - Lechia nigdy jeszcze nie zdobyła mistrzostwa Polski, choć jest taka przyśpiewka kibicowska: "Słuchaj, Jezu, jak Cię błaga lud. Zrób z Lechijki mistrza Polski, zrób. My czekamy 80 lat, a w historii klubu mistrza Polski brak". (...) Ale w tym wszystkim nie chodzi o piłkę. Chodzi o przyjaźnie. Chodzi o pewien etos środowiska, w którym jako dziecko wzrastałem, który jest dla mnie ważny i za który Bogu dziękuję.
Kapelan Karola Nawrockiego wprost o prezydencie. "O tym nie zapomni"
Mówiąc o kibicach nie tylko Lechii Gdańsk, ale też innych polskich klubów, ksiądz Jarosław Wąsowicz docenił ich zaangażowanie w walkę z systemem komunistycznym w ostatnich latach PRL-u.
Opowiedział także, opierając się między innymi na własnych doświadczeniach, o wartościach, których jego zdaniem uczy przynależność do grona kibiców danego klubu.
- Że nie zdradza się przyjaciół, że nigdy się ich nie zostawia. Obojętnie w jakiej sytuacji by się nie znaleźli, to zawsze brat na brata może liczyć. I to jest niezwykle ważne. Że jak walczymy razem i jesteśmy w jednym szeregu, to walczymy. Że jak komuś się dzieje krzywda, to staramy się mu pomóc. Jak trzeba coś zrobić dla Lechii, dla Polski, to jesteśmy w jednym szeregu - wyliczał salezjanin.
A następnie wspomniał o prezydencie Karolu Nawrocki, przypominając przy okazji o jego ubiegłorocznej już wizycie na stadionie Lechii - z którą sam otwarcie sympatyzuje - przy okazji meczu z Motorem Lublin. Prezydent RP nie tylko pojawił się wówczas na stadionie, ale i wszedł do sektora najbardziej zagorzałych fanów, gdzie został przyjęty z otwartymi ramionami.
Sam ksiądz Jarosław Wąsowicz przyznał, że był to "historyczny moment", w którym Karol Nawrocki prawdopodobnie już nigdy nie zapomni.
Myślę, że twój tata, który z tego środowiska też się wywodzi, odczuł to w czasie kampanii i kiedy już został prezydentem. To był dla mnie też wzruszający moment, ale w ogóle historyczny moment, że głowa ważnego państwa wchodziła na młyn, gdzie jest doping na całego i wszyscy krzyczą: "Karol Nawrocki". Bo on jest jednym z nas. I wiem, że twój tata - bo znam go tyle lat - o tym nie zapomni. I to jest ważne, bo to jest środowisko, które go kształtowało w imię tych zasad














