Doniesienia z domu Wrony i Zborowskiej. Wszystko ujawnili
Andrzej Wrona i Zofia Zborowska-Wrona to para, którą w naszym kraju zna chyba każdy. Sportowiec i aktorka od wielu lat tworzą jedno z najbardziej rozpoznawalnych małżeństw w polskim show-biznesie, jednak ich wspólne życie wcale nie jest tak sielankowe, jak mogłoby się wydawać. Zakochani po latach zdecydowali się opowiedzieć o kryzysach, z jakimi przyszło im się mierzyć.

Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona od lat przyciągają uwagę mediów i fanów. Ona to aktorka z poczuciem humoru i dystansem do siebie, on - utytułowany siatkarz, który od niedawna przebywa na sportowej emeryturze. Razem tworzą jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych duetów w polskim show-biznesie, a prywatnie są rodzicami dwóch córek - Nadziei i Jaśminy. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że ich życie jest idealne, a w związku nie ma żadnych napięć. A jak jest naprawdę? Teraz aktorka i sportowiec uchylili rąbka tajemnicy.
Andrzej Wrona i Zofia Zborowska-Wrona wprost o małżeństwie. "Były kryzysy"
W podcaście "W Moim Stylu" prowadzonym przez Magdę Mołek Zborowska-Wrona i Wrona opowiedzieli o kulisach swojego małżeństwa. W rozmowie zakochani wcale nie unikali trudnych tematów, podkreślając, że ich małżeństwo dalekie jest od ideału. "Żeby nie było, my też mamy parę kryzysów na koncie. Ja też bardzo chcę to podkreślać, że my nie jesteśmy takim cukierkowym małżeństwem, że wszystko jest gładko, pięknie. Nie, były kryzysy, tylko no udało nam się wyjść z tych kryzysów" - zaznaczyła aktorka już na wstępie.
38-latka zwróciła uwagę na to, że w wielu małżeństwach ogromnym wyzwaniem bywa... powiększenie rodziny. "Ja tutaj (...) powołuję się na moją koleżankę Anię Czartoryską-Niemczycką, mamę czwórki, która mówi, że każde dziecko to kryzys. Nie znam chyba pary, która po urodzeniu dziecka nie miałaby większego lub mniejszego kryzysu. To jest przewartościowanie wszystkiego, wywalenie wszystkiego o 180 stopni. Absolutnie warto jest wchodzić w ten kryzys, żeby była jasność, ale jest to na pewno trudne doświadczenie" - podkreśliła.
Andrzej Wrona z kolei przyznał, że w radzeniu sobie z emocjami pomagała mu... sportowa codzienność. Wyjazdy i funkcjonowanie w drużynie dawały mu przestrzeń na regenerację i chwilę oddechu od domowej intensywności. Jak zdradził, zmiana otoczenia i kontakt z "męską energią" były dla niego ważnym wsparciem w zachowaniu równowagi. "Męska energia drużyny, która jest w zespole i przejście z tej energii domowej, pieluchowej, kobiecej, bo przecież mamy dwie córki, nianię, teściową i moją mamę, te wszystkie kobiety naraz w jednym domu. Jak mogłem sobie pojechać na mecz z szatnią moją męską, to myślę, że to było zbawienne" - stwierdził.










