Doniesienia ws. małżeństwa Włodarczyk i Karasia potwierdziły się po weekendzie. Sami nie sądzili, że taki będzie finał
Agnieszka Włodarczyk i Robert Karaś mieli do przekazania fanom nie lada nowinę. Triathlonista zaczął wpis od życzeń dla żony z okazji jej 45. urodzin, ale największą niespodziankę zachował na koniec. Okazało się, że małżonkowie nieoczekiwanie wrócili do domu w większym składzie. Aktorka i sportowiec nie wytrzymali, gdy go zobaczyli. Od razu podjęli decyzję, fani już pospieszyli z gratulacjami.

Agnieszka Włodarczyk funkcjonuje w polskim show-biznesie od lat. Odnosząca sukcesy zawodowe aktorka długo nie mogła zaznać szczęścia w życiu prywatnym. Dopiero pojawienie się w jej życiu triathlonisty Roberta Karasia sprawiło, że odetchnęła z ulgą.
Para doczekała się wspólnego potomka, choć Agnieszka, która mamą została już po czterdziestce, nie kryła pewnych obaw z tym związanych.
"Jeśli będzie mi dane dożyć 70. urodzin Milanek będzie miał dopiero 30 lat. Nie wiadomo, czy doczekam wnuków. Z drugiej strony równie dobrze mogę zostać babcią w wieku 60 lat. Życie jest tak pięknie nieprzewidywalne, że nie ma co gdybać" - zwierzała się swego czasu w social mediach gwiazda.
Ostatnio o małżonkach głośno było głównie z powodu sporych problemów Roberta, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Robert Karaś przekazał wieści z domu. Mają powody do radości
Na szczęście życie Włodarczyk i Karasia obfituje także w radosne chwile i piękne momenty. Sportowiec i jego wybranka mieli kolejny powód do świętowania. Aktorka obchodziła właśnie swoje urodziny. Z tej okazji mąż od razu pospieszył z życzeniami.
"Moja Aga dziś kończy 45 lat. To był naprawdę wyjątkowy dzień. Kobieta o wielkiej wrażliwości, empatii i sercu, które zawsze jest otwarte na innych" - napisał sportowiec.
To jednak nie był koniec radosnych wiadomości od Roberta. Jak się bowiem okazało, tuż przed świętami postanowili spełnić dobry uczynek i przygarnęli nowego domownika - pieska o imieniu Biszkopcik.
Włodarczyk i Karaś nie wytrzymali. Nie mogli postąpić inaczej
Agnieszka i Robert nie wytrzymali, gdy tylko go zobaczyli i od razu podjęli decyzję, że zapewnią mu tymczasową opiekę. Sami nie sądzili, że taki będzie finał.
"Wróciliśmy do domu w większym składzie. Biszkopcik po prostu chciał jechać z nami, a my z nim. Damy mu opiekę, bezpieczeństwo i ciepły dom - aż do momentu, gdy trafi do swojej rodziny na zawsze. Zostaliśmy jego domem tymczasowym z pełnym zaangażowaniem i sercem" - potwierdził doniesienia Karaś.
Ludzie apelują do Włodarczyk i Karasia. "Wiadomo, jak to się skończy"
Pod jego wpisem od razu uaktywnili się fani pary. Posypały się gratulacje i sugestie, że na domu tymczasowym się nie skończy.
"Wkraczając do waszego domu już w nim zostanie", "Przecież wiadomo, jak to się skończy", "On już nigdzie nie pojedzie". "Coś czuję, że tak się zakochacie, że zostanie z Wami już na zawsze" - pisali ludzi.









