Diablo Włodarczyk szczerze o utracie prawa jazdy. Nagle nie wytrzymał
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk był gościem Grzegorza Krychowiaka w jego podcaście dla stacji RMF FM. W ponad dwugodzinnej rozmowie opowiadał nie tylko o swojej sportowej karierze, ale również o mniej chlubnych momentach z jego życia. Padło w pewnym momencie pytanie dotyczące jego przygody z prawem jazdy. Okazało się, że bokser przez pewien czas jeździł bez niego. Dziś wstydzi się na samą myśl o dawnych poczynaniach.

"Diablo" Włodarczyk chciał pokazać, że dziś jest już innym człowiekiem i myśli nieco inaczej o otaczającej go rzeczywistości. Jego żona wiele nauczyła go o kwestiach psychologicznych, a sam bokser dziś jest gotowy do tego, by pomagać m.in. bliskim, którzy znaleźli się w kryzysie zdrowia psychicznego.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk jeździł bez prawa jazdy
W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem, były piłkarz postanowił podnieść w pewnym momencie dość drażliwy temat tego, jak wyglądały przygody pięściarza z prawem jazdy. W przeszłości Włodarczyk miał z tego powodu problemy z prawem - w 2021 roku został skazany na pięć miesięcy więzienia za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
O tym, że to robi, mówił otwarcie w rozmowie z "Faktem" w 2019 roku. Rok wcześniej stracił prawo jazdy przez zbyt dużą liczbę punktów karnych. Swoją decyzję o tym, by jednak kontynuować jazdę za kółkiem argumentował tym, że musi jakoś zarobić na m.in. alimenty.
"Musiałem jakoś zarabiać. Płacę alimenty na dwójkę dzieci. A jak pan myśli, z czego ja żyję? Tylko z tego co zarobię na ringu? Nie. Ja żyję też z tego, że pojadę gdzieś, gdzie opowiem o sobie, przeprowadzę trening itd. Z takich rzeczy również zarabiam pieniądze" - tłumaczył.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk nie chciał opowiadać o wstydliwym epizodzie
Włodarczyk wyznał Krychowiakowi, że samochodem jeździł już wtedy, gdy miał 16 lat. Nie miał wówczas prawa jazdy, a swoje pierwsze wyrobił dopiero, gdy miał 19 lat. Sam przyznał, że była to głupota z jego strony. Dziś z powrotem wyrobił sobie dokument i może już legalnie jeździć, jak zapewniał piłkarza. Wcześniej jego sytuacja nie była jednak taka prosta.
Widzę, lubisz kąsać (...) Jeździłem trzy lata bez prawa jazdy, potem zrobiłem prawo jazdy w wieku 19 lat, jeśli się nie mylę. Potem jeździłem, jeździłem i straciłem prawo jazdy, oczywiście, za punkty. Potem znów zrobiłem i straciłem. Potem zrobiłem i znów straciłem
"Są takie sytuacje nieraz w życiu, że człowiek nie pomyśli, tak jak powinien pomyśleć i to się robi, dzieje. Ale wiesz co, to było, minęło, prosiłbym cię, jeśli moglibyśmy nie mówić o tym. Bo to jest to wiercenie non-stop, (...) bo każdego dnia popełniasz coś głupiego, idiotycznego, mniej lub bardziej znaczącego" - stwierdził bokser. Panowie do tego tematu już nie wracali.












