Były reprezentant Polski przeżywa dramat. "Nawet chodzenie stwarza mi problem"
Dla wielu kibiców był symbolem piłkarskiej klasy i reprezentantem Polski z charakterem. Dziś Jacek Ziober toczy najważniejszy mecz w swoim życiu - z poważnymi problemami zdrowotnymi, które przeszkadzają mu w wykonywaniu nawet najprostszych codziennych czynności.

Jacek Ziober to postać, którą kilkadziesiąt lat temu znała cała piłkarska Polska. Były reprezentant kraju należał do grona najbardziej rozpoznawalnych skrzydłowych swojego pokolenia, a jego dynamiczna gra i charakterystyczny styl przyciągały uwagę kibiców zarówno w kraju, jak i za granicą. W trakcie kariery Ziober występował w kilku znaczących klubach. Reprezentował m.in. ŁKS Łódź, Amikę Wronki, francuskie Montpellier, hiszpańską Osasunę oraz amerykański Tampa Bay Mutiny. Do jego największych osiągnięć należy triumf w Pucharze Ligi Francuskiej, a także prestiżowe wyróżnienie dla najlepszego piłkarza roku według tygodnika "Piłka Nożna" w 1990 roku. Na arenie międzynarodowej zapisał się również dzięki występom w reprezentacji Polski, w której rozegrał 47 spotkań.
Kariera sportowa Ziobera zakończyła się w 1999 roku, głównie z powodu licznych kontuzji, które coraz mocniej dawały się we znaki. Po odwieszeniu butów na kołek nie odszedł jednak od sportu. Próbował swoich sił jako trener, prowadząc m.in. zespół Zgoda Chodecz Beach Soccer Team. Był także aktywny w mediach jako ekspert - współpracował z Polsatem oraz Onetem, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem z kibicami przy okazji ważnych meczów.
Jacek Ziober walczy z poważnymi problemami zdrowotnymi
W ostatnim czasie były piłkarz niespodziewanie zniknął jednak z życia publicznego. Jak się później okazało, powodem są poważne problemy zdrowotne. Ziober zmaga się z konsekwencjami infekcji bakteryjnej, która doprowadziła do usunięcia jego zębów, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby w organizmie.
Znacznie poważniejsze są jednak skoki poziomu amoniaku we krwi oraz problemy z poruszaniem się. Były reprezentant przyznaje, że zdarzały się sytuacje, gdy tracił orientację i przez wiele godzin nie był w stanie funkcjonować bez pomocy bliskich. Dodatkowo ograniczenia zdrowotne zmusiły go do rezygnacji z wielu codziennych przyjemności, nawet tak prostych jak picie kawy.
"To się objawia tragicznie, kurna. Kiedyś, jak mnie chwyciło, to przeleżałem pół dnia do powrotu partnerki. Straciłem świadomość, co się ze mną dzieje. Uwielbiam też kawę, ale tak jak dawniej pić nie mogę ze względu na problemy z wątrobą i przełykiem. Jestem człowiekiem schorowanym. Mogę tak siebie nazwać" - żalił się w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
Najbardziej dotkliwe są jednak problemy z nogami. Ból i trudności w chodzeniu sprawiają, że nie jest w stanie normalnie się poruszać, a nawet dłuższy spacer staje się dla niego wyzwaniem. "Z jednego powodu tylko cierpię. Nie spodziewałem się, że zawodowy sport tak mocno odbije się na moim zdrowiu. Przykro mi, że nie mogę pograć z wnukiem w piłkę. Tego najbardziej żałuję. Ale niestety nogi nie pozwalają mi na bieganie. Nawet zbyt długie chodzenie stwarza mi problem" - wyznał.











