Była partnerka Rzeźniczaka przerwała milczenie. Żyje w ciągłym lęku
Z Magdaleną Stępień jej związek z Jakubem Rzeźniczakiem zostanie już na zawsze. Trauma, jakiej doświadczył zarówno piłkarz jak i jego była partnerka w związku z chorobą i śmiercią syna, wciąż ich dotyka. W ostatnim wywiadzie dla Filipa Chajzera, Stępień wyznała, że żyje w ciągłym lęku. Ma za złe, że wciąż odejście jej dziecka jest tematem w mediach.

Magdalena Stępień i Jakub Rzeźniczak pod koniec życia ich syna, Oliwiera, żyli w konflikcie. Piłkarz twierdził, że nie zgadzał się na wyjazd modelki z dzieckiem do Izraela, by tam próbowano leczenia. Ostatecznie chłopiec zmarł 27 lipca 2022 roku.
Magdalena Stępień opowiedziała o tym, co ją spotyka
Niedługo miną cztery lata od śmierci małego Oliwiera. Jego rodzice za to próbują sobie ułożyć jakoś swoje życia, ale daleko od siebie - Rzeźniczak ze swoją żoną, Pauliną, doczekał się córeczki, a Magdalena Stępień znalazła nową miłość i stara się żyć na nowo. Nie zawsze jest to jednak możliwe, jak zaznaczyła w rozmowie z Filipem Chajzerem.
"Po śmierci dziecka się podniosłam, a teraz, po tylu latach, nadal jest wałkowany temat mojego syna, nadal są wyciągane jakieś brudy, tematy z przeszłości, które w ogóle nie mają żadnego znaczenia w mojej teraźniejszości" - mówiła była uczestniczka programu "Top Model".
Stwierdziła, że specjalnie wybrała w pewnym momencie milczenie, żeby uciec od tego tematu, ale wtedy "zaczęły inne osoby gadać". Wyznała, że bała się pokazywać swoje szczęście, bo miała wrażenie, że zostanie za to zaatakowana. Twierdzi również, że grożono jej "zniszczeniem jej życia".
Magdalena Stępień stwierdziła, że żyje w ciągłym strachu
Wyjaśniła Chajzerowi, że żyje w lęku i że nachodziły ją złe myśli. "Chyba najbardziej bałam się, że ktoś to może wyciągnąć i zrobić ze mnie wariatkę. Zresztą, jak już wcześniej próbowali" - twierdziła Stępień.
Podczas rozmowy modelka próbowała powstrzymać łzy i widać było, że nie czuje się dobrze z całą sytuacją. Twierdziła też, że były osoby, które próbowały ją zniszczyć, ale kiedy została o nie zapytana, odpowiedziała wymijająco: "Myślę, że obserwatorzy wiedzą, kto mnie zastraszał i w jaki sposób. Zresztą już kilka lat temu dostawałam pisma od prawników, o czym nie mówiłam. Są różne kwestie, o których nie mówiłam publicznie, bo się bałam".












