Burza wokół Rosji. Kremlowski minister ogłasza triumf. "To zasługa Putina"
W miniony weekend rosyjscy sportowcy wrócili do rywalizacji pod flagą i z hymnem na arenach judo, co wywołało sporą burzę. Wciąż wybrzmiewają echa przełomowych wydarzeń, które miały miejsce w Abu Zabi. Głos w tej sprawie zabrał teraz rosyjski minister sportu i szef tamtejszego komitetu olimpijskiego Michaił Diegtiariow, który odtrąbił triumf i ogłosił, że "to przede wszystkim zasługa Władimira Putina".

- Rosja od zawsze była liderem w światowym judo, a jej pełny powrót ma wzbogacić rywalizację na wszystkich poziomach, przy jednoczesnym zachowaniu zasad IJF: uczciwości, inkluzywności i szacunku - przekazała w minionym tygodniu Międzynarodowa Federacja Judo, informując o pełnoprawnym zniesieniu jakichkolwiek obostrzeń w kwestii występów reprezentantów Rosji w ogólnoświatowych imprezach.
Ta decyzja momentalnie wywołała burzę. Sprzeciwiał się jej między innymi ukraiński związek, deklarując, że zrobi wszystko, by zapobiec wcieleniu jej w życie. Nasi schodni sąsiedzi wprost stwierdzili, że taki ruch jest "sprzeczny z zasadami pokoju, sprawiedliwości i odpowiedzialności oraz podważa zaufanie do międzynarodowych instytucji sportowych".
W język nie gryzł się także poproszony przez Interię o komentarz w tej sprawie prezes Polskiego Związku Judo Krzysztof Wiłkomirski. - Rozumiem argument światowej federacji judo, że sport powinien być pomostem do pojednania i pokoju, ale w tym wypadku taka decyzja tylko wzmacnia Federację Rosyjską w tak newralgicznym momencie. W sytuacji gdzie cała Europa i świat starają się znaleźć pokojowe rozwiązania i wywrzeć presję na Rosję, żeby zakończyła się wojnę na Ukrainie, nie powinno się cofać nawet o krok - powiedział.
Ostatecznie Rosjanie wystąpili w miniony weekend w imprezie Grand Slam w Abu Zabi, wygrywając nawet całą klasyfikację medalową. Dzięki temu reprezentanci wciąż ciemiężącego Ukrainę kraju Władimira Putina mogli wysłuchać publicznie swojego hymnu, stojąc na najwyższym stopniu podium. I to aż dwukrotnie.
W Rosji głośno jest o przełomowej dla tamtejszego sportu chwili. Teraz głos w tej sprawie zabrał Michaił Diegtiariow - zwierzchnik Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego oraz szef resortu odpowiedzialnego za kulturę fizyczną, który stwierdził, że podziękowania za ten moment jego rodacy powinni kierować w stronę samego Władimira Putina.
Sytuacja z judo jest jasna. To przede wszystkim zasługa naszego prezydenta Władimira Putina. Jego autorytet w świecie zapaśniczym jest niepodważalny. Ta decyzja była oczekiwana i dziękujemy Międzynarodowej Federacji Judo za jej realizację. Jestem przekonany, że inne federacje pójdą w jej ślady, zwłaszcza w sportach letnich














