Burza wokół gwiazdy po transmisji u "Łatwoganga". Nie dotrzymała obietnicy
"Łatwogang" kilka dni temu zszokował całą Polskę. Influencer podczas 9-dniowej transmisji na żywo z kawalerki na warszawskiej Pradze zgromadził ponad 250 milionów złotych dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Akcję twórcy wsparło wiele znanych osób, a wśród tych, które osobiście pojawiły się w mieszkaniu, znalazła się Lexy Chaplin. Wokół gwiazdy wybuchła jednak pewna afera po tym, jak nie dotrzymała obietnicy danej fanom na streamie. Oto szczegóły.

Dzieci z fundacji Cancer Fighters z pewnością na długo zapamiętają maraton transmisji na żywo, jaki dostarczył im Piotrek "Łatwogang". Aby zebrać niezbędne dla nich środki do walki z rakiem, influencer podjął się wyzwania, w trakcie którego bez przerwy przez 216 godzin słuchał piosenki "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" autorstwa Mai Mecan i Bedoesa 2115.
W akcję w pewnym momencie zaangażowały się setki znanych osób, jak m.in. Dorota "Doda" Rabczewska, Borys Szyc, Jan Błachowicz czy Lexy Chaplin. Gwiazdy osobiście odwiedzały twórcę w jego wynajmowanym mieszkaniu na warszawskiej Pradze, czym napędzały internautów do wpłat na rzecz fundacji. Efekt przekroczył najśmielsze oczekiwania ich wszystkich. Suma wpłat po dziewięciu dniach wyniosła zawrotne... 250 milionów złotych.
Gwiazda pod ostrzałem fanów. Głośno o tym, co zrobiła na transmisji "Łatwoganga"
Kilka dni po zakończeniu transmisji znaczna część fanów zauważyła jednak, że wspomniana Lexy Chaplin w dalszym ciągu nie dotrzymała pewnej obietnicy danej im podczas swojej wizyty. Popularna influencerka oraz freak fighterka zasugerowała, że po osiągnięciu 142 milionów wpłat na rzecz fundacji dołączy do osób, które w ramach zsolidaryzowania się z dzieciakami zgoliły głowę na łyso. Twórczyni internetowa oficjalnie wycofała się już z deklaracji, a wokół niej wybuchł skandal, z którego teraz postanowiła się wytłumaczyć.
Nie mam dobrego wytłumaczenia. Jestem świadoma, że odwaliłam, mega głupio to wygląda, jest mi wstyd. (…) Na początku tego live'a mówiłam, że ja nie ogolę głowy, że ja nie chcę tego robić, że nie czuję się jeszcze gotowa. Jestem świadoma tego, że ja mam ten luksus i mogę nie chcieć ogolić głowy, a te dzieciaki, które walczą z rakiem, nie mają takiego luksusu, ja jestem w tego w pełni świadoma i wdzięczna
Influencerka nie poprzestała jednak tylko na tym krótkim komentarzu. Chaplin wprost zdradziła, że nie wierzyła w osiągnięcie wspomnianego celu, więc pod wpływem presji i stresu rzuciła - jej zdaniem - zaporową kwotę, która nigdy nie miała zostać osiągnięta pod zbiórką.
- Ten pan jeden, golił sobie głowę i zarzucił właśnie: "No to Lexy, na ile golisz głowę?". Nie chcę się tutaj jakoś bardzo tłumaczyć, bo z******m, nie wiem, dlaczego ja tak powiedziałam. Wydaje mi się, że zmęczenie, jakaś presja, stres, nieprzemyślane to było. Palnęłam to, po prostu to palnęłam. No i przyznaję się, nie myślałam też, że wbijemy te 142 miliony - dodała.
Na koniec gwiazda odniosła się także do relacji, którą opublikowała w sieci krótko przed tym, jak zbiórka osiągnęła wspomniany próg. Obecnie jest ona zdania, że emocjonalne słowa były nie na miejscu i określa je jako "największy błąd". Warto natomiast odnotować, że Chaplin dokonała wpłaty na rzecz fundacji, dołożyła się do zakupu peruk dla dzieciaków, a jej rozpoznawalność i obecność na transmisji bez wątpienia przyczyniły się do wzrostu zainteresowania akcją.













