Bunt ws. referendum w Krakowie, dołącza nawet ona. Ludzie nie dowierzają
Była polska olimpijka i czternastokrotna złota medalistka mistrzostw Polski dołącza do buntu w sprawie referendum o odwołanie Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta Krakowa. Jej wpis zachęcający do bojkotu głosowania zbiera liczne komentarze. Głos zabiera m.in. mistrz świata z reprezentacją Polski z 2014 roku. Zadaje emerytowanej sportsmence jedno pytanie.

W Krakowie zakończyła się akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta miasta. Komisarz wyborczy - po wcześniejszej koniecznej weryfikacji podpisów - obwieścił, że głosowanie dojdzie do skutku 24 maja. Dotyczyć będzie nie tylko samego prezydenta, ale także całej Rady Miasta Krakowa.
By uznać referendum za ważne, do urn musi pójść co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa (czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze). W przypadku Rady Miasta Krakowa to dokładnie 179 792 osób.
Sam Miszalski namawia, by w głosowaniu nie brać udziału. "Wierzę, że Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań. Dlatego każdego dnia w tych najbliższych 7 tygodniach będę się starał przekonać Was, że warto pozwolić mi dokończyć kadencję i wtedy zdecydować co dalej. Referendum w sprawie odwołania zawsze mobilizuje przeciwników. Tak działa ten system. Dlatego jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu. Naszym zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów" - przekazał we wpisie w mediach społecznościowych.
Wtóruje mu Jagna Marczułajtis-Walczak, dziś posłanka do Parlamentu Europejskiego i polityk związana z Koalicją Obywatelstką, a wcześniej czternastokrotna złota medalistka mistrzostw Polski w snowboardzie, mistrzyni Europy oraz kilkukrotna olimpijka (Nagano 1998, Salt Lake City 2002, Turyn 2006).
Polska olimpijka nawołuje do bojkotu referendum ws. odwołania Miszalskiego. Ludzie reagują
Jagna Marczułajtis-Walczak dołącza do buntu w sprawie referendum w Krakowie. Tłumaczy, dlaczego. "Prezydent Aleksander Miszalski został wybrany głosami mieszkanek i mieszkańców Krakowa na pięcioletnią kadencję, czyli do 2029 roku. To właśnie w tym czasie powinien realizować swój program i wizję rozwoju miasta. Dlatego jestem przeciwna organizowaniu referendum w tym momencie" - obwieszcza na platformie X.
"Skracanie kadencji pod wpływem emocji podważa sens demokratycznego wyboru i wprowadza niepotrzebną destabilizację. Miasto potrzebuje dziś spokoju, ciągłości i czasu na realizację podjętych zobowiązań. Uważam, że uczciwiej jest rozliczać z efektów po zakończeniu kadencji. Dajmy czas na pracę i realną ocenę rezultatów" - dorzuca.
Jej wpis wywołał gorącą internetową dyskusję. Reaguje m.in. siatkarski mistrz świata z 2014 roku oraz niegdysiejszy kapitan reprezentacji Polski, Marcin Możdżonek. "Demokracja niepasująca?" - dopytuje z przekąsem.
"Aha, czyli prezydent miasta w czasie pełnienia swojej kadencji może dopuścić się wszystkiego, a obywatele w tym czasie nie mogą nic zrobić, bo… podważa to sens demokratycznego wyboru. Jesteście demokratami, chcieliście demokracji. No to teraz ją będziecie mieli" - dodaje Konrad Berkowicz.
Podobnych opinii jest dużo więcej. Wielu internautów mówi jednym głosem. "Ależ właśnie referendum jest kwintesencją demokracji. Jeśli zatrudniliśmy pracownika, który się nie sprawdza", "Przecież nie ma czegoś bardziej demokratycznego niż referendum", "Krakowianie mają prawo rozliczyć prezydenta Miszalskiego z jego dotychczasowych rządów zgodnie z własnym sumieniem. Dlatego niezależnie jak oceniacie prezydenturę, idźcie na referendum i zagłosujcie!" - opisują.
"Przypomnijmy czemu Pani poseł nie lubi referendum. Właśnie w referendum mieszkańcy odrzucili Jej pomysł zimowych igrzysk" - dodaje Konrad Krajewski, członek Rady Krajowej Nowa Nadzieja, nawiązując do pomysłu organizacji w Krakowie zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku. Marczułajtis-Walczak stanęła wówczas na czele Komitetu, który miał odpowiadać za ten projekt. Ostatecznie koncepcja imprezy upadła po negatywnym wyniku referendum.













