Boruc już tego nie ukrywa. Wprost o walce z nałogami. "To zbyt ciężkie"
Artur Boruc, jedna z ikon polskiej piłki nożnej, po latach zdecydował się na wyjątkowo szczere wyznanie. Były reprezentant Polski w programie Sport.pl "A pamiętasz jak?" opowiedział o swoich uzależnieniach, przyznając, że walka z alkoholem była jednym z najtrudniejszych wyzwań w jego życiu.

Artur Boruc przez lata był jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej piłki nożnej. Charyzmatyczny bramkarz zasłynął świetnymi występami w reprezentacji Polski, z którą zagrał na mistrzostwach świata i Europy, a także udaną karierą klubową. Bronił barw m.in. Legii Warszawa, Celticu Glasgow, Fiorentiny, Southampton i Bournemouth, występując na najwyższym poziomie w lidze szkockiej, włoskiej i angielskiej. Dla wielu kibiców był symbolem pewności między słupkami, ale też piłkarzem o trudnym charakterze, który często wzbudzał kontrowersje.
Artur Boruc przez lata walczył z nałogiem. "Mój charakter nie pozwalał na to, by sięgnąć po tę pomoc wcześniej"
Jeszcze w trakcie kariery Boruc zmagał się jednak z problemami, które nie miały nic wspólnego z boiskiem. Nie jest tajemnicą, że były bramkarz miał poważne problemy z alkoholem. Ba, zdarzało się nawet, że był wyrzucany ze zgrupowań reprezentacji właśnie za alkoholowe ekscesy. Choć sportowo pozostawał jednym z najlepszych golkiperów w kraju, jego zachowanie poza boiskiem często podważało zaufanie selekcjonerów i działaczy.
Po latach Artur Boruc coraz odważniej i szczerzej mówi o swojej walce z uzależnieniami. Niedawno w rozmowie u "Żurnalisty" poruszył ten temat i ujawnił, że w pewnym momencie musiał sięgnąć po profesjonalną pomoc.Teraz rąbka tajemnicy uchylił w programie Sport.pl "A pamiętasz jak?", gdzie jeszcze dokładniej opowiedział o kulisach swojej walki z nałogiem.
Były piłkarz reprezentacji Polski wyznał, że po pomoc zgłosił się stosunkowo późno. "Mówię tutaj o jakichś dziwnych momentach, używkach itd. To wszystko zaczęło być zbyt ciężkie, chociaż wiedziałem, że mogę sobie z tym poradzić. Miałem narzędzia w postaci psychologów czy kogoś innego. To jednak może mój charakter nie pozwalał na to, by sięgnąć po tę pomoc wcześniej" - wytłumaczył.
45-latek przez długi czas bagatelizował sygnały ostrzegawcze i przekonywał siebie oraz innych, że problem sam minie. Dopiero z czasem zrozumiał, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. "Przyzwyczaiłem się do tego, to było coraz cięższe i dopiero po jakimś czasie zacząłem zdawać sobie sprawę, że moje życie nie idzie w kierunku, w którym chciałem" - ujawnił. Dziś były bramkarz podkreśla, że stopniowo wychodził z uzależnienia i wierzy, że najtrudniejszy etap ma już za sobą, a przed nim jest tylko lepsza przyszłość.











