Błachowicz zaskoczył po kontuzji. Nadał wiadomość do kibiców. "Nic za darmo"
Jan Błachowicz właśnie dał fanom mocny argument w kontekście swojego powrotu do pełnej sprawności po kontuzji kolana, którą odniósł jeszcze w kwietniu. Polak kilka dni temu wrzucił do sieci zdjęcie z wyprawy w Dolomity, a następnie stało się jasne, że jego łupem padł szczyt Piz Boe. Wysokość góry przekracza... 3 tys. metrów n.p.m. Tak podsumował swój wyczyn.

Jan Błachowicz raptem kilka tygodni temu wrócił do treningów z pełnym obciążeniem po poważnej kontuzji łąkotki, a już wspina się na wyżyny swojej wytrzymałości - i to dosłownie.
Zawodnik UFC przez uraz, który miał miejsce jeszcze w kwietniu, został wykluczony z majowej gali organizacji i walki z Bogdanem Guskovem. Następnie Polak poddał się operacji, przeszedł okres rehabilitacji i stopniowo wracał do ćwiczeń w WCA.
Dziś wiadomo już, że "Cieszyński Książę" pozbył się jakiegokolwiek dyskomfortu w kolanie, bowiem UFC pewien czas temu ogłosiło, że wróci on do ich oktagonu, mierząc się właśnie ze wspomnianym Uzbekiem na początku sierpnia. Gdyby ktoś miał jednak wątpliwości co do sprawności Błachowicza, ten właśnie zdobył także włoski... trzytysięcznik.
Wiadomość o Wiktorowskim przed Wimbledonem. WTA puszcza przekaz w świat
Nieprawdopodobny wyczyn Błachowicza. Trudno uwierzyć, co zrobił chwilę po kontuzji
Górska wyprawa Polaka w Dolomity miała miejsce w tym tygodniu. Jako cel zawodnik obrał sobie Piz Boe - uznawany w środowisku wspinaczy za jeden z najłatwiejszych szczytów powyżej 3 tys. metrów n.p.m. Mimo lekkiego opisu góra, przez wybór ekstremalnej trasy, i tak sprawiła Błachowiczowi nie lada wyzwanie. O szczegółach podróży opowiedział sam zainteresowany za pośrednictwem Instagrama.
- Jest kolejny szczyt, Piz Boe 3152 metry. Ferrata o oznaczeniu D. Powiem Wam mocno, mocno, ciężko. Nie wiem, czy gaci nie mam do zmiany, ale warto było, bo widoczek jest przepiękny. (...) Idę coś zjeść, odpocząć i spadamy na dół 0 słyszymy w opublikowanej relacji.
Na profilu Polaka pojawił się także wpis, w którym mężczyzna ponownie wskazał, jak mnóstwo wysiłku musiał włożyć w ostateczne dotarcie na szczyt.
- Dolomity nie rozdają nic za darmo. Mocne podejście, wymagająca ferrata i jedno z większych fizycznych podejść. Cieszę się, że nie odpuściłem. To wyjście odda podwójnie. Było ciężko. Było warto. I było mega - napisał Błachowicz.
Kolejna walka Błachowicza w UFC odbędzie się już 1 sierpnia w Belgradzie. Na gali fani z Polski będą mogli śledzić także poczynania innego rodaka - Marcina Tyburę.













