Podczas gdy Robert Lewandowski aklimatyzuje się w Stanach Zjednoczonych i zalicza kolejne występy w barwach Chicago Fire, Anna Lewandowska domyka wszystkie sprawy z Europie i przygotowuje rodzinę do przeprowadzki za ocean. Jeszcze przed spakowaniem walizek i udaniem się na lotnisko, by polecieć do USA, trenerka fitness zaliczyła krótką wizytę w Turcji, gdzie wzięła udział w kolejnych zawodach HYROX. Jej pobyt w Stambule, jak się okazuje, mocno zaniepokoił internautów, którzy zasypali Annę wiadomościami na temat tego, co w tym czasie działo się z dziećmi jej i Roberta. 37-latka postanowiła publicznie odpowiedzieć na "zarzuty".
"Ostatnio otrzymałam kilka wiadomości (i to od Panów): "Jak możesz tak wyjechać i zostawić dzieci?!". Normalnie: wsiadam, jadę, a dzieci płaczą... ale tylko wtedy, gdy musimy już wracać do domu. Dziewczynki mają wakacje życia u babć z całą naszą rodziną (konie, traktory, brak limitów na słodycze) i zarówno one jak i rodzina są przeszczęśliwe. I nie, nie mam poczucia winy, bo dzieci są pod najlepszą opieką na świecie. A ocenianie innych mam? Cóż, internetowa klasyka: niektórzy po prostu muszą utrzymać formę w wydawaniu wyroków" - przekazała na Insta Stories.

Lewandowski już przebił Messiego. Potrzebował na to niespełna 200 minut
To nie pierwszy tak szczery wpis Anny Lewandowskiej
Na przestrzeni ostatnich miesięcy Anna Lewandowska zaczęła coraz śmielej dzielić się swoimi prywatnymi przemyśleniami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Pod koniec czerwca, gdy stało się jasne, że Robert Lewandowski w najbliższych miesiącach reprezentował będzie barwy Chicago Fire w Major League Soccer, była karateczka opublikowała na Instagramie obszerny wpis, w którym opowiedziała o swoich obawach w związku ze zmianami, jakie czekają jej rodzinę.
"Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że "jedziemy po nowe" i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. (...) Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica. Życie u boku sportowca to nie tylko blaski, to też trudne, rodzinne kompromisy" - przyznała wówczas.














