Awantura z Majdanem na ulicy w Warszawie. Nerwy puściły, tak się tłumaczy
Radosław Majdan zabrał głos w sprawie nagrania z jego udziałem, które pojawiło się w internecie. Na wideo zarejestrowano awanturę na ulicy w Warszawie, a jednym z bohaterów materiału jest właśnie były piłkarz, który w wulgarny sposób konfrontuje się z rowerzystą. Mąż Małgorzaty Rozenek-Majdan nie ma sobie nic do zarzucenia. Oto, jak tłumaczy całą akcję.

W sieci głośno zrobiło się o nagraniu, którego bohaterem jest Radosław Majdan. To wideo zarejestrowane przez Wojciecha Galeńskiego, youtubera upominającego wątpliwie parkujących kierowców i relacjonującego to w internecie na kanale Samochodoza. Tym razem mężczyzna, jadąc rowerem ulicą Konstancińską w Warszawie, złożył lusterka w samochodach, które - według niego - utrudniały ruch. Okazało się, że niespodziewanie w sytuację wmanewrowany został emerytowany piłkarz i mąż Małgorzaty Rozenek-Majdan. I się zaczęło.
Afera na ulicy w Warszawie. Majdan zabiera głos
Galeński utrzymywał, że Radosław Majdan i kobieta z drugiego samochodu postawili swoje auta na zakazie zatrzymywania, utrudniając tym samym przejazd rowerzystom. Co na to sami zainteresowani? W wulgarny i ostry sposób próbowali wyjaśnić swoje racje youtuberowi. "Tu jest k***a szkoła, po***ało cię, k***a?" - krzyczała kobieta. "Dawaj k***a policję, niech frajer k***a płaci!" - wtórował jej mąż Rozenek.
Autor nagrania oświadczył obojgu kierowcom, że obok jest darmowy parking i tam mogliby swobodnie zostawić samochody, a nie na zakazie, lecz atmosfera była tak gęsta, że trudno było o porozumienie. Sypały się przekleństwa i wyzwiska.
O ulicznej awanturze zrobiło się tak głośno, że komentarz wydał Majdan. Przedstawił swój punkt widzenia na całe zdarzenie. "Jechał zamaskowany człowiek, który demolował samochody pod szkołą. Samochody rodziców, którzy czekali na swoje dzieci. Matka wsiada z dzieckiem, czy przechodzi koło samochodu, dziecko jest rozhisteryzowane, bo facet w tym momencie podjeżdża i rozwala jej lusterko i robi to z kolejnym każdym samochodem. Sorry, ale nie mogłem inaczej na to zareagować. Jest to dla mnie skandal, że dzisiaj podaje się to jako moją, nie wiem, wulgarną reakcję, która była spowodowana tym, że nie zgadzam się z sytuacją, kiedy ktoś zamaskowany jak bandyta jedzie i demoluje jeden samochód po drugim" - oświadczył Plotkowi.
Dodał, że do takiego incydentu nigdy nie powinno dojść. Nie ma jego akceptacji na "niszczenie samochodów", bez względu na to, czy ktoś zaparkował prawidłowo, czy też nie.
Tamte parę samochodów rodzice parkują zawsze. Bo odbierają dzieci ze szkoły, nie mają innego miejsca. Podjeżdżają tam na pięć minut, na minutę, dwie odbierają dzieci i wracają z nimi do domu
Absolutnie nie zgadza się z tym, że zachował się w tej sytuacji nieetycznie i nieelegancko. Ba, gdyby to zdarzyło się znowu, nie wahałby się ani chwili. "Zachowałbym się tak jeszcze raz" - zadeklarował.
Cokolwiek do zarzucenia ma nie sobie, bo - jak przekonuje - stanął w obronie kobiet i dzieci, lecz youtuberowi. "Ja jestem po ludzku zbulwersowany zachowaniem tego gościa. (...) Emocje i reakcje dzieci, i mam tych dzieci, które były same bez swoich mężów.... Dla mnie po prostu jest to czymś, co się nie powinno zdarzyć. Zamaskowany facet, nie wiem, gdzieś w jakimś dresie, jadący, walący w samochody i demolujący lusterka. Słaba akcja, naprawdę" - podsumował.












