Reklama

Reklama

Anna Lewandowska ujawnia, jak dorobiła się fortuny. I przyznaje, że bywają słabsze chwile

Anna Lewandowska ma miliony - obserwujących na Instagramie oraz pieniędzy na koncie. Swoją popularność przekuła w ogromny sukces. Prowadzi pięć biznesów i wszystkie są bardzo dochodowe. O tym, w jaki sposób dorabia się fortuny, opowiedzia w najnowszym wywiadzie. Przy okazji ujawnia skrywane dotąd kulisy interesów, bowiem nigdy wcześniej nie mówiła o nich tak dużo i tak otwarcie. Choć na co dzień wiedzie szczęśliwe życie, także i jej zdarzają się słabsze momenty. Wcale nie zamierza tego ukrywać, mimo że wielu ludzi sądzi, że w jej życiu jest wyłącznie kolorowo. "Czasem chciałabym się schować pod kołdrę i nie wychodzić" - wyznaje.

Najpierw zdobywała medale w karate tradycyjnym, angażowała się w zdrowy styl życia i odpowiednie żywienie, a teraz zdobyte doświadczenie oraz wiedzę wykorzystuje w biznesie. Jak sama podkreśla, osiągane wyniki dają jej tyle samo satysfakcji, co kiedyś wyczyny sportowe. 

Anna Lewandowska prowadzi pięć firm. Zajmuje się m.in. produkcją ekologicznych kosmetyków, dystrybuowaniem zdrowej żywności, np. batonów energetycznych, oraz cateringiem dietetycznym i suplementacją. Dodatkowo aktywnie działa na profilu na Instagramie, gdzie zachęca miliony obserwatorów do aktywności fizycznej. Stworzyła nawet specjalną aplikację internetową do ćwiczeń.

Reklama

W najnowszym wywiadzie dla "Twojego Stylu" żona Roberta Lewandowskiego szczerze opowiedziała o tym, w jaki sposób odniosła sukces w interesach. Mierzony jest on nie tylko milionami na koncie, ale także - a może przede wszystkim - zaufaniem klientów.


Anna Lewandowska szczerze o prowadzeniu biznesu. Kto jej pomaga?

Według "Lewej", kluczem do powodzenia było "zainwestowanie w to, co rozumie i kocha". Stara się być świetną żoną i matką, prowadzić dom, lecz nie wyobraża sobie, aby poświęcić się tylko rodzinie. Od początku wiedziała, że chce realizować się także w inny sposób i zrozumiała, że "ma potrzebę łączenia w życiu bardzo różnorodnych ról".

Kiedy na dobre wsiąknęła w świat biznesu, zauważyła, że ten zmienił ją. Stała się bardziej stanowcza, konsekwentna, wymagająca i przewidująca. Umie także rozsądnie zarządzać emocjami i próbuje rozgraniczać życie prywatne od zawodowego. 

Poza tym Lewandowska, jako profesjonalna bizneswoman, musi brać pod uwagę różne scenariusze i zachować elastyczność, co zresztą pokazała sytuacja z pandemią koronawirusa. Kiedy się zaczynała, Anna startowała właśnie z firmą cateringową i musiała podjąć ryzyko. A nie było łatwo, nadal nie jest.

Oprócz tego pewnym kłopotem okazało się delegowanie obowiązków innym. Prywatnie Anna polega na sobie i lubi mieć poczucie kontroli, lecz w biznesie to się nie sprawdza. Nieraz musi zaufać ludziom mającym szerszą wiedzę i większe doświadczenie niż ona, zapytać ich o radę i na tej postawie podjąć decyzję, wypracować opinię.

Choć akurat do tego przygotowywać zaczęła się już wcześniej, kiedy to była aktywną sportsmenką.

Żona Roberta Lewandowskiego czuje ogromne wsparcie męża

Pracuje głównie z mężczyznami i uważa, że "zespoły różnorodne lepiej się sprawdzają. I to nie tylko ze względu na płeć, ale też doświadczenie, wiek, postawy i poglądy". Jakiś czas temu wyniosła też inną, cenną lekcję. "Czasem trzeba odejść na bok, obejrzeć sytuację z dystansu. Biznes to nie piaskownica. Nie warto się kłócić, kto komu zabrał zabawkę" - przekonuje.

Lewandowska czuje ogromną odpowiedzialność za swoje interesy i ludzi, którzy korzystają z oferowanych przez nią produktów. Jeśli coś sobie założy i obieca to klientom, to tego się trzyma. "Wolę, by moje biznesy rozwijały się mądrze, a nie szybko. Zależy mi na zaufaniu ludzi. To dla mnie najważniejsza waluta" - mówi.

Zaufanie buduje się m.in. przez zachowanie spójności między deklaracjami i praktyką. Obserwatorzy z mediów społecznościowych często chcą zajrzeć za kulisy, zobaczyć, jak wygląda życie prywatne osoby publicznej. Gdy ta wpuszcza ich do swojego świata, nierzadko zaczynają się z nią utożsamiać. Żona Roberta Lewandowskiego dobrze o tym wie, ale sprawę stara się rozwiązywać z wyczuciem.

Przy tym wszystkim musi pamiętać, że w życiu najważniejsi są właśnie najbliżsi. "Mam męża, dzieci, domy. Jest rodzina, prababcia dwie babcie, wielu przyjaciół - oni mają prawo chcieć mnie dla siebie" - stwierdza. I deklaruje, że jest zorientowana na byciu "kompetentną przedsiębiorczynią, fajną przyjaciółką, a przede wszystkim najlepszą mamą i żoną". A dodatkowo cieszy się, że może zarabiać pieniądze i równocześnie "realizować misję, która początek miała w sporcie", czyli promowanie zdrowego, aktywnego stylu życia

Zresztą wsparcie ukochanego jest dla Anny bezcenne. Jak wspomina Lewandowska, Robert nigdy nie oceniał ani nie komentował jej wyborów. Występował w roli obserwatora, czasami dodawał otuchy albo pytał, czy może nie powinna nieco zwolnić. Ale równocześnie wiedział, że skoro "zawodowe sprawy rozkręcają się z impetem śnieżnej kuli, żona potrzebuje przestrzeni i zrozumienia". "Był w tym ze mną i jest" - wyjaśnia Anna.

Lewandowska przyznaje: "Czasem chciałabym się schować pod kołdrę"

Trenerka i żona piłkarza reprezentacji Polski i Bayernu Monachium spełnia się w życiu zawodowym, czuje się szczęśliwa, realizuje marzenia i cele. Lecz bywają słabsze momenty, gdy ma ochotę zaszyć się w samotności, wypłakać się. Nie zamierza kryć się z tym, że nie zawsze jest kolorowo i radośnie.

Kiedy czuje, że nie ma już mocy, stara się o czas na całkowity reset. Zwykle wtedy wyjeżdża z przyjaciółką albo spędza czas z bliskimi. Zresztą podjęła mocne postanowienie, że raz w miesiącu będzie wyrywać się na babski weekend, taki bez dzieci. "Lewemu" spodobał się ten pomysł.


Anna Lewandowska zabrała głos w sprawach aborcji oraz śmierci Izabeli z Pszczyny. "Chcę łączyć ludzi"

Anna Lewandowska, przez swoją działalność ale też za sprawą tego, że po prostu jest osobą publiczną, dla wielu jest pewnym autorytetem i często ludzie chcą poznać jej zdanie na różne tematy.  Żona piłkarza czuje tę presję i takie oczekiwanie. Jednak na ogół stara się trzymać z daleka od polityki i religii, zdecydowanie bardziej woli wypowiadać się o tym, na czym się zna, czyli na "well-beingu", jak sama określa obszar swoich zainteresowań.

Mimo to od czasu do czasu robi wyjątki. Tak było, gdy oficjalnie zajęła stanowisko przy temacie Strajku Kobiet.

Niedawno znów zabrała głos na temat aborcji. Stało się to przy okazji protestów po śmierci ciężarnej Izabeli z Pszczyny. Ta sprawa mocno nią wstrząsnęła i sprawiła, że "poczuła lęk o przyszłość". Chciała, by głośno wybrzmiało od niej, że jest za wolnością wyboru i za tym, by nikt nie zmuszał kobiet do heroizmu. Dostała wiele pozytywnych wiadomości i wie, że jej wypowiedź "była w jakimś sensie wielu osobom potrzebna".

ANNA LEWANDOWSKA PRZEŻYWA TRUDNY CZAS. NIE ZAMIERZA TEGO KRYĆ
ANNA LEWANDOWSKA OPUBLIKOWAŁA WPIS PO GALI ZŁOTEJ PIŁKI. CHWYTA ZA SERCE

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje