Anita Włodarczyk nadała pilny komunikat z Bliskiego Wschodu. Dramatyczna relacja
W ostatnim czasie Anita Włodarczyk miała okazję przekazać, jak naprawdę wygląda sytuacja na Bliskim Wschodzie, wowołując niemały lęk u jej polskich kibiców. Okazuje się, że nasza multimedalistka olimpijska nie miała zamiaru zbyt długo zwlekać z opuszczeniem Kataru i przy pierwszej okazji wyjechała do Arabii Saudyjskiej, by stamtąd szukać możliwości powrotu do Europy.

W przeciągu zaledwie jednej nocy, sytuacja nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w innych zakątkach świata, nagle uległa gwałtownej zmianie. To, co czego dochodzi obecnie w Iranie, Izraelu oraz w Zatoce Perskiej sprawia, że spora część świata została sparaliżowana.
W samym centum tych wydarzeń była również Anita Włodarczyk, która miała także okazję relacjonować to, co dzieje się w Katarze, a jej słowa na antenie "TVN24" wywołały milczenie Piotra Kraśko.
- Pamiętajmy, że teraz jest ramadan w krajach arabskich. Akurat tak się wczoraj złożyło, że kiedy zasiadali do posiłku, do iftaru, w tym momencie nastąpił atak. Słyszałam huki. Wyjrzałam przez okno, wzięłam telefon i to nagrałam. To było po prostu przerażające. (...) Teraz z doświadczenia wiem, że jak alert przychodzi na telefon, to za chwilę coś się wydarzy. I tak było. Był taki mocny atak przed godziną 23.00 - relacjonowała Polka.
Niedługo po tych słowach, nasza wielokrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem zdecydowała, że czas opuścić najpierw Katar, a później Bliski Wschód, w poszukiwaniu bezpieczeństwa.
Anita Włodarczyk szybko podjęła decyzję. Bezpieczeństwo wygrało, opuściła Katar
- Kochani otrzymuje od Was cały czas mnóstwo wiadomości o moje bezpieczeństwo w Katarze, od Polaków którzy są w Dosze czy planuje wyjechać itp … wczoraj późnym wieczorem wyjechałam z Kataru. To była moja własna decyzja, zgodna ze mną i z tym, czego teraz potrzebuję i podjęta bardzo szybko - rozpoczełą swój wpis Włodarczyk.
W dalszej części postanowiła opisać jej drogę do Rijadu oraz kulisy tego, jak przez długi czas nie mogła zakupić biletu lotniczego, co było spowodowane najpewniej przeciążonymi serwerami stron internetowych.
Udało mi się opuścić Dohę i dotrzeć do Rijadu, choć sytuacja była bardzo niepewna – podróżowałam bez zakupionego biletu lotniczego w zasadzie w ciemno, ale zależało mi, żeby dostać się do Rijadu ponieważ przestrzeń powietrzna jeszcze była otwarta i jak najszybciej chciałabym stamtąd wylecieć w kierunku Europy
"W samochodzie kupowałam bilet lotniczy, ale też nie było łatwo bo strony internetowe zawieszały się, nie potwierdzały rezerwacji wiec było dużo stresu. Dopiero jakieś niecałe 2h przed Rijad udało mi się kupić bilet do Europy wiec jestem w drodze do Europy"
Na koniec polska mistrzyni ogłosiła, że już teraz znajduje się 25 godzin w podróży, a to nie koniec, więc odezwie się po raz kolejny, gdy nieco odpocznie. Przekazała także, że trzyma kciuki za innych Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie i zaczęca do kontaktu, jeśli ktoś potrzebuje od niej pomocy lub jeśli może pomóc w inny sposób.













