Andrzej Wrona podjął decyzję. Nagle zaczął otwarcie mówić o swojej "zdradzie"
Andrzej Wrona przeżywa bardzo aktywny czas. Były siatkarz nie tak dawno poleciał z żoną i córkami na wakacje do Brazylii, a po powrocie zabrał się do pracy - spełniał się jako mówca motywacyjny oraz komentator meczów PlusLigi w Polsacie Sport. Okazało się jednak, że ostatnio podjął przełomową dla siebie w pewien sposób decyzję. Na filmie zaczął mówić o "zdradzie". Wyjaśnił, dlaczego.

Jak się szybko okazało, nie chodziło wcale o Zborowską ani rodzinę Wrony. Mistrz świata z 2014 roku opowiedział, jaką decyzję musiał tym razem podjąć. Powód mógł się okazać zaskakujący dla wielu, ale efekt przewyższył oczekiwania.
Wielka radość w domu Radwańskiej i męża. Agnieszka przed świętami już oficjalnie potwierdziła wieści
Andrzej Wrona ponad rok temu pożegnał ukochaną psią przyjaciółkę
Małżeństwo od lat jest niezwykle zgodne i silne. Widać, że zarówno były siatkarz, jak i aktorka wciąż czują do siebie miętę, a atmosferę pozwalają utrzymać też obie ich córki. W skład rodziny wchodzą też psiaki. Do niedawna jednym z nich była Wiesia, która odeszła jednak od Wronów w ubiegłym roku.
Wiesiutku… Psia Miłości mojego życia… Na tej chmurce, na której teraz siedzisz masz najwygodniejsze posłanko świata, bo złożone z olbrzymich kawałków naszych serc, które poleciały tam wczoraj razem z Tobą…
Teraz okazało się, że postanowił poczynić w tej sprawie kolejny krok. Wyjaśnił, że "idzie zdradzić", a wszystko miało swoją podbudowę i powód. Chodziło o upamiętnienie pupila.
Andrzej Wrona zaczął otwarcie mówić o "zdradzie"
"Muszę się wam do czegoś przyznać. Idę zdradzić. Idę zdradzić Andrzeja, czyli artystę, który robił wszystkie moje tatuaże w Bydgoszczy. Idę go zdradzić z Dominiką w Warszawie. Ale wydaje mi się, że mam dobry powód. Po pierwsze, robię tatuaż dla Wiesi i Dominika robiła już tatuaż Wiesi u Zosi i zrobiła go świetnie. A po drugie, studio, w którym tatuuje Dominika, to jest najbliższe studio naszego mieszkania, a w którym zamieszkaliśmy pierwszy raz razem z Zosią i z Wiesią" - tłumaczył Wrona.
Okazało się, że Wrona postanowił zrobić sobie sentymentalną podróż w drodze na tatuaż. Tą samą trasą często chodził ze swoim psem w ramach porannego rozruchu i mijał niedziałające jeszcze wtedy studio tatuażu, do którego się teraz wybierał. "Taki już jestem, że lubię, jak coś ma takie głębsze znaczenie" - podkreślił.
Andrzej Wrona pokazał efekt. Sporo wzruszeń
Wrona postanowił pochwalić się efektem na swoim Instagramie i pokazał, jak wygląda teraz jego łydka. Wybrał to miejsce na tatuaż nie bez powodu, jak podkreślał już wcześniej. Widać było ogromne przywiązanie do psa, z którym spędził tyle lat.
"Zrobiłem tatuaż. Nadzia na drabinie dająca Wiesi jej ulubioną zabawkę (Kevina), której zapomniała zabrać na chmurkę (...) Chciałem go mieć na łydce, bo to na wysokości oczu Wiesi" - napisał.
W komentarzach widać było spore poruszenie. "5 raz w ciągu 12h płacze. Wiesiutku bardzo tęsknimy" - pisała Zofia Zborowska. Pod nią komentarze zamieszczało wiele innych osób, które okazywały swoje wzruszenie. "Czy jest tu ktoś komu się udało nie rozpłakać?", "Och, piękny gest i tatuaż. Wiesia była wyjątkowa", "Spłakałam się" - pisało wiele użytkowniczek Instagrama.











