Afera z hymnem przed meczem Polski. Jest reakcja z kancelarii prezydenta Nawrockiego
Nie milkną echa wydarzeń sprzed meczu Polska - Albania. Hymny obu państw były niemalże niesłyszalne, co kibice i eksperci zgodnie kwitują jednym słowem - "kompromitacja". A to wszystko na oczach obecnego na Stadionie Narodowym Karola Nawrockiego. Komentarz w głośnej sprawie zamieścił Sekretarz Stanu - Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, Marcin Przydacz.

Gramy dalej! Polska wygrała z Albanią 2:1, dzięki czemu wywalczyła sobie przepustkę do finałów baraży. We wtorek 31 marca zmierzy się ze Szwecją. Triumfator tego meczu pojedzie w czerwcu na mistrzostwa świata, które odbędą się w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Jednak myśli wielu krążą jeszcze wokół półfinału i scen, do których doszło na Stadionie Narodowym w Warszawie. Głośno jest o momencie, w którym - jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego - rozbrzmiały hymnu obu państw.
"Kompromitacja" z hymnem na oczach prezydenta Nawrockiego. Przydacz komentuje
W dniu meczu Polska - Albania na Stadionie Narodowym pojawiła się Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej, która miała odegrać oba hymny państwowe. Okazuje się, że nie był to trafiony pomysł. O ile w normalnych warunkach taka aranżacja zapewne robiłaby wrażenie, o tyle w stadionowych realiach zupełnie się nie sprawdziła. Efekt był taki, że w transmisji telewizyjnej hymnu Albanii nie było słychać niemal wcale, a "Mazurka Dąbrowskiego" usłyszeć można było fragmentarycznie. Podobnie wyglądało to na stadionie.
Internauci jednogłośnie nie zostawiają za to suchej nitki Polskim Związku Piłki Nożnej. "Kompromitacja totalna, jeśli chodzi o wykonanie tych hymnów. Edyta Górnika lekko uśmiechnięta", "Szkoda orkiestry. Nie ogarnęliście, że trzeba mikrofony?", "Szkoda, że nie potrafiliście postawić mikrofonów, żeby było słychać orkiestrę", "To, co zrobiliście z nagłośnieniem podczas hymnów, to jest totalna kompromitacja!", "Ciężko nazwać to hymnem. Kompromitacja organizatorów", "Koncertowo to zepsuliście, wystarczyło zainwestować w takie małe mikrofony" - piszą kibice pod wpisem PZPN.
Nie są to odczucia wyłącznie osób oglądających mecz w telewizji. Zasygnalizował to Mateusz Święcicki dla Meczyków. "Ja siedziałem tak na pograniczu strefy kibicowskiej i dziennikarskiej, i w przerwie rozmawiałem z kilkoma fanami. Pytałem czy wiedzieli, kiedy rozpocząć hymn i powiedzieli, że nie… To był główny problem, bo ten hymn rósł, chociaż pewnie był to najgorzej wykonany hymn od czasów Edyty Górniak" - mówił.
Zwrócił też uwagę na gwizdy, jakie pojawiły się podczas odgrywania pieśni. "Dopiero ostatnia zwrotka wybrzmiała. Pierwsze kilkadziesiąt sekund to jest zagwizdanie czy też zabuczenie polskiego hymnu w Warszawie przez albańskich kibiców. To było bardzo bolesne" - stwierdził.
Sprawa z hymnem budzi emocje także u polityków. Kąśliwie skomentował ją Marcin Przydacz, niegdysiejszy współpracownik prezydenta Andrzeja Dudy, w sierpniu zeszłego roku powołany przez Karola Nawrockiego na stanowisko Sekretarza Stanu w KPRP - Szefa Biura Polityki Międzynarodowej. "Hymny na Narodowym to chyba organizował dzisiejszy MSZ. Podobna słyszalność na świecie" - podsumował, podgrzewając atmosferę. "Tam jest po prostu fatalna akustyka" - skontrowała Anna Maria Żukowska.













