Sukces Polki w debiucie, nagle druzgocąca decyzja. Dotkliwe konsekwencje
Występ na igrzyskach to największe pragnienie każdego sportowca. Osoby z niepełnosprawnościami również mogą spełnić ów marzenie, a to za sprawą istnienia igrzysk paralimpijskich. Po zakończeniu tegorocznych ZIO Mediolan oraz Cortina d'Ampezzo ponownie zapełniły się sportowcami, biorącymi udział w zimowych igrzyskach paralimpijskich. Wśród nich jest 18-letnia Oliwia Gołaś, dla której jest to debiut na najważniejszej sportowej imprezie świata. 12 marca zaliczyła naprawdę udany start, lecz chwilę później otrzymała od sędziów druzgocącą decyzję.

Igrzyska olimpijskie to dla wielu sportowców ukoronowanie ich wieloletnich dążeń do doskonałości. W ramach imprezy czterolecia w jednym konkretnym miejscu zbierają się bowiem czołowi przedstawiciele swoich dyscyplin, którzy walczą o ikoniczne krążki IO.
W roku 1960 rozegrane zostały natomiast zawody International Stoke Mandeville Games, które oficjalnie uznawane są za pierwszą edycję igrzysk paralimpijskich. 16 lat później odbyły się natomiast pierwsze zimowe zmagania paralimpijskie. Od tego czasu osoby z niepełnosprawnościami również mogą walczyć o wieczne zapisanie swoich nazwisk na kartach sportowej historii.
W obecnym roku jesteśmy świadkami dwóch imprez czterolecia: zakończonych niedawno zmagań ZIO oraz trwających obecnie zimowych igrzysk paralimpijskich. W ramach drugiej z wymienionych imprez możemy obserwować kilku reprezentantów kraju nad Wisłą, w tym debiutującą paralimpijkę Oliwię Gołaś.
18-letnia Polka zdyskwalifikowana. Zdecydowały ułamki sekundy
Determinacja Oliwii Gołaś jest godna ogromnego podziwu. Mimo wady wzroku uprawia ona jeden z najtrudniejszych technicznie sportów zimowych - zjazd alpejski. 12 marca 18-latka z kraju nad Wisłą, wraz ze swoim przewodnikiem Andrzejem Stasikiem, wzięła udział w paralimpijskich zmaganiach w slalomie gigancie.
Swoją pierwszą próbę Gołaś ukończyła w czasie 1:20.80, co dało jej 10. miejsce. Po drugim przejeździe udało jej się natomiast awansować na 9. pozycję w stawce. Dla debiutującej zawodniczki był to bardzo dobry wynik. Niestety, nie nacieszyła się nim długo.
Po przeanalizowaniu materiałów wideo sędziowie konkursu podjęli decyzję o dyskwalifikacji reprezentantki kraju nad Wisłą. Powodem był falstart, którego miała się ona dopuścić przy drugiej próbie konkursowej. W narciarstwie alpejskim zawodnicy mają okienko 5 sekund na start. Jeśli wystartują za wcześnie lub przekroczą ten limit, zostają zdyskwalifikowani
"Jak do tego doszło? Przy 7 sekundach do końca zacząłem naszą rutynową procedurę, czyli zapytałem Oliwkę, czy jest gotowa. Rzuciła >>tak<<, więc zacząłem odliczać: >>3… 2… 1…<< i ruszyłem z bramki, a ona chwilę po mnie. Najwyraźniej ta procedura trwała krócej niż 2 sekundy. Coś, co perfekcyjnie zadziałało w pierwszym przejeździe, zawiodło mnie w drugim" - tłumaczył wyraźnie załamany Stasik.
Trener polskiej kadry paraalpejczyków Michał Kłusak również nie krył żalu zaistniałą sytuacją. Postanowił jednak zwrócić uwagę na inny, niezwykle ważny aspekt występu debiutującej 18-latki.
Na stoku to były dwa dobre przejazdy, jeden lepszy od drugiego
Przyznał on jednak, że zawodniczka nie przyjęła informacji o dyskwalifikacji zbyt dobrze. Na wieść o "video checku" zdenerwowała się, natomiast po ogłoszeniu decyzji jej reakcja był jeszcze mocniejsza. Mimo wszystko Kłusak ma nadzieje, że po opadnięciu emocji Oliwia Gołaś zdoła odzyskać równowagę. Czeka ją bowiem jeszcze jeden paralimpijski start.













