Sceny we Włoszech. Rosjanie wygwizdani, a teraz "rewanż". Czekali na to 12 lat
W piątek rozpoczęły się zimowe igrzyska paralimpijskie w Mediolanie i Cortinie. Najwięcej emocji wywołują starty reprezentantów Rosji pod własną flagą. Już pierwszego dnia rywalizacji doszło do sytuacji, która nie miała miejsca od 12 lat.

W piątkowy wieczór rozpoczęły się zimowe igrzyska paralimpijskie. Ceremonia otwarcia miała nietypowy przebieg. Wiele reprezentacji - w tym Polska - zbojkotowały ją. Wszystko za sprawą decyzji Międzynarodowego Komitetu Paralimpijskiego, który pozwolił Rosjanom i Białorusinom reprezentować swoje kraje pod własną flagą. Przed czterema laty w Pekinie Rosjan zabrakło, bo paraigrzyska odbyły się krótko po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Z kolei w 2018 roku wystąpili jako sportowcy neutralni z powodu systemowego łamania przepisów antydopingowych.
Warto podkreślić, że podczas ceremonii otwarcia doszło także do nietypowych scen. Gdy rosyjscy sportowcy pojawili się na defiladzie to usłyszeli buczenie i gwizdy.
Rosjanie czekali na medale 12 lat
W sobotę sportowcy ruszyli do boju. I to od razu z sukcesami, na które czekali od 12 lat. Już pierwszego dnia zdobyli pierwsze medale paralimpijskie od 12 lat. Warwara Woronczykina i Aleksiej Bugajew zdobyli brązowe medale w swoich konkurencjach - zjeździe kobiet i mężczyzn na stojąco.
Woronczykina startowała w konkurencji dla osób z dysfunkcją wzroku, a Bugajew w konkurencji dla osób z dysfunkcją jednej ręki.
- Za nami naprawdę długi czas rywalizowania bez flagi narodowej. Bardzo się cieszę, podobnie jak cały mój kraj i wszyscy moi koledzy z drużyny - powiedziała Woronczykina, cytowana przez PAP i dodała, że Rosjanie byli dotychczas dobrze traktowani przez wszystkich we Włoszech, ale nie chciała rozmawiać o ewentualnej rywalizacji z ukraińskimi sportowcami.
Reprezentacja Rosji na tegoroczną paralimpiadę liczy sześcioro sportowców.













