Polak wysiadł z bobsleja i został rekordzistą Europy w skoku w dal. Może być inspiracją dla dzieci porażeniem mózgowym
Bartosz Sienkiewicz powinien być inspiracją dla wielu dzieci, których dotknęło mózgowe porażenie dziecięce (MPD). 24-latek mimo zaburzeń ruchu z powodzeniem uprawia sport i to na tym najwyższym poziomie. Przez kilka sezonów był członkiem kadry narodowej w bobslejach, a teraz został rekordzistą Europy w skoku w dal w paralekkoatletyce. I to z wynikiem o wiele lepszym, niż triumfator ostatnich igrzysk paralimpijskich w Paryżu.

W skrócie
- Bartosz Sienkiewicz mimo mózgowego porażenia dziecięcego osiągnął sukcesy sportowe, ustanawiając rekord Europy w skoku w dal w paralekkoatletyce.
- Jako były członek kadry narodowej w bobslejach, Sienkiewicz przeszedł do paralekkoatletyki po kontuzji i problemach w poprzedniej dyscyplinie.
- Jego historia pokazuje, że determinacja oraz wsparcie trenera mogą pozwolić przełamywać bariery i walczyć o medale na igrzyskach paralimpijskich.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Mózgowe porażenie dziecięce (MPD) to zespół zaburzeń ruchowych i postawy, które wynikają z uszkodzenia mózgu w okresie życia płodowego, w trakcie porodu lub bezpośrednio po nim. MPD stwierdza się u 2 na 1000 urodzonych dzieci, a niektóre z objawów można zaobserwować już w okresie niemowlęcym.
Bartosz Sienkiewicz jest jednym z tych niewielu dzieciaków, które właśnie zmagają się z MPD. Wyniknęło ono z niedotlenienia okołoporodowego. Mimo tego odnosi sukcesy w sporcie, co pokazuje, że MPD nie jest wyrokiem.
Szybka diagnoza i determinacja w rehabilitacji
- Rozwijałem się dość poprawnie, ale pediatra, która sama była po mózgowym porażeniu dziecięcym, stwierdziła, że może mi dolegać ten zespół. Dość szybko to wychwyciła, bo miałem chyba koło sześciu miesięcy i dzięki temu dziś mogę uprawiać sport z pełnosprawnymi osobami i z tymi z niepełnosprawnościami - powiedział Sienkiewicz w rozmowie z Interia Sport.
Miałem problemy z koordynacją ruchową i zbyt dużym napięciem mięśniowym. Obecnie tym, co najbardziej daje o sobie znać, jest lewa noga. Dość szybko jednak trafiłem na rehabilitację, której trzeba było pilnować. Potrzeba w tym wiele determinacji
Od lekkoatletyki do medalu mistrzostw Europy w bobslejach
Sienkiewicz, jak normalne dziecko, od 13. roku życia uprawiał lekkoatletykę. Szło mu bardzo dobrze. Biegał głównie dystans 200 metrów, a setkę pokonywał w czasie 11 sekund.
Od pewnego momentu nie było już jednak postępu w wynikach, przed dwudziestką skończył więc ze startami na bieżni. Nie zerwał ze sportem. Odnalazł się w dość nietypowej, jak na polskie warunki, dyscyplinie - bobslejach.
- Miałem trochę doświadczenia w bieganiu, więc padło na bobsleje. Kiedyś na YouTubie widziałem transmisję z zawodów młodzieżowych i zobaczyłem zawodnika z Polski, więc się zgłosiłem na testy. W tym czasie kadra seniorska była w rozsypce, tak można powiedzieć, robili więc nabory, żeby spróbować reaktywacji. Idealnie się to wpisało w mój poziom sportowy - tłumaczył.
W 2023 roku udało mu się nawet zdobyć srebro mistrzostw Europy do lat 23. To było w rywalizacji dwójek razem z Aleksym Boroniem. Obaj zdobyli też wówczas brązowy medal w gronie juniorów.
Wysiadł z bobsleja i przeniósł się do paralekkoatletyki. To był zupełny przypadek
Sienkiewicz nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że przypadek jego schorzenia neurologicznego podchodzi pod klasę T38 w sporcie paralimpijskim. Dowiedział się o tym w czasie zawodów Pucharu Świata w bobslejach, kiedy spiker wspominał o Evanie O'Hanlonie, pięciokrotnym mistrzu paralimpijskim w biegach sprinterskich, a także reprezentancie Australii w… bobslejach.
24-latek przyznał, że o wiele więcej spodziewał się po rywalizacji w bobslejach. Miał też o wiele większa ambicje.
- Wszystko jakby nie składało się do kupy, choć mieliśmy naprawdę bardzo dobry sprzęt. Sportowo jednak odbiegaliśmy od seniorskiego poziomu. Do tego wszystkiego przyplątała się kontuzja i rozstałem się z polskim związkiem. Byłem fizycznie i psychicznie wykończony sytuacjami, z jakimi musiałem się mierzyć - przyznał.
W czerwcu ubiegłego roku rozpoczął zatem starania o uzyskanie klasy T38. Jesienią już pierwszy raz w karierze wystąpił w zawodach paralekkoatletycznych. Zimą trafił do kadry Polski, gdzie trenerem jest były znakomity skoczek wzwyż Przemysław Radkiewicz. To wielokrotny medalista mistrzostw Polski, który zajął dziesiąte miejsce w igrzyskach olimpijskich w Atlancie (1996), w których po srebrny medal sięgnął Artur Partyka.
Nie miałem problemu z tym, by otrzymać klasę T38. Przedstawiłem całą dokumentacją medyczną od dziecka, którą zbierała moja mama. Były też u mnie widoczne objawy neurologiczne w czasie klasyfikacji. Sama klasyfikacja międzynarodowa nie trwała długo. Panie jednogłośnie stwierdziły, że ona mi się należy. Musiałem tylko trochę poskakać i nagrać filmy. W końcu dostałem decyzję. Klasę T38 otrzymałem na maksymalny okres dla nowej osoby - dwa lata. Takie są przepisy
Pierwszy duży sukces i rekord Europy. Celem złoto igrzysk paralimpijskich
Kilka dni temu 24-latek został we Włocławku w wielkim stylu mistrzem Polski w paralekkoatletyce w skoku w dal. Uzyskał 6,83 m. To nowy rekord Europy. Ten wynik spokojnie dałby mu złoty medal igrzysk paralimpijskich w Paryżu. Tam najlepszy z zawodników skoczył aż o 31 cm bliżej.
Sienkiewicz pochodzi z Mieszkowa w Wielkopolsce. Na co dzień jest zawodnikiem GZSN Start Gorzów Wielkopolski, gdzie trenuje u Zbigniewa Lewkowicza, spod którego ręki wyszło już wielu mistrzów paralimpijskich.
- To młody chłopak z dużym potencjałem. Przy takim rozwoju, może być kandydatem do medalu na igrzyskach paralimpijskich w Los Angeles - uważa trener.
Na przełomie września i października odbędą się w New Delhi w Indiach paralekkoatletyczne mistrzostwa świata. Po sukcesie w mistrzostwach Polski i pobiciu rekordu Europy, Sienkiewicz ma duży apetyt na sukces. W przyszłości także w igrzyskach paralimpijskich.
- Na pewno w zasięgu jest medale, ale nie ukrywam, że będę walczył o złoto - zapewnił.
Sienkiewicz zdaje sobie sprawę z tego, że przed nim jeszcze wiele pracy. Czuje jednak, że jeśli wszystko uda mu się poskładać w skoku w dal, to może skakać naprawdę daleko. W przyszłości rozważa nawet starty w mistrzostwach Polski seniorów w lekkoatletyce. W przeszłości po medale mistrzostw kraju sięgał przecież w skoku wzwyż Maciej Lepiato, co pokazuje, że paralekkoatleci wcale nie stoją na straconej pozycji.
Zobacz również:















