Słoweńcy wykorzystali kulawy przepis. Dodatkowy skoczek wystąpi w Bischofshofen
W południe odbyło się spotkanie kapitanów drużyn przed ostatnim konkursem Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen (6 stycznia, godz. 16.30). Zaraz po nim opublikowana została lista startowa do kwalifikacji. Uwagę przykuwał fakt, że znalazł się na niej piąty Słoweniec, choć w Innsbrucku startowali w okrojonej kwocie z powodu czerwonej kartki Timiego Zajca.

Na liście startowej do kwalifikacji przed wtorkowym konkursem Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen (6 stycznia, godz. 16.30) widnieje pięciu Słoweńców. Tym dodatkowym w porównaniu do konkursu w Innsbrucku, gdzie mogło wystąpić tylko czterech zawodników tego kraju, jest Rok Masle.
Okrojona kwota startowa w przypadku Słoweńców na konkurs w Innsbrucku wiązała się z tym, że w Garmisch-Partenkirchen czerwoną kartkę otrzymał Timi Zajc. On przez to otrzymał zakaz występu w dwóch kolejnych konkursach.
Słoweńcy wykorzystali przepis, który FIS stworzył z myślą o logistyce. Nie jest on jednak do końca sprawiedliwy
Przepis mówi o tym, że w przypadku czerwonej kartki dla zawodnika kadry, ta traci miejsce w kolejny weekend startowy.
Dlaczego zatem Słoweńcy w Bischofshofen wystawią pięciu zawodników? Okazuje się, że nie robią nic niezgodnego z przepisami, a po prostu wykorzystali kulawy zapis o weekendzie startowym, bo zawody na skoczni Paula-Ausserleitnera są traktowane jak kolejny weekend startowy.
Kulawy z tego względu, że weekend weekendowi nierówny. W Innsbrucku mieliśmy jeden konkurs. W Zakopanem (10-11 stycznia) będą już dwa konkursy, a w Planicy (26-29 marca) nawet trzy. Bez dwóch zdań byłoby o wiele czytelniej i sprawiedliwie, gdyby kara dla zawodnika równała się też karze dla kraju.
- Pobyt na każdej skoczni traktujemy jako oddzielny event. Nie zawsze mamy taką samą sytuację w kalendarzu, w różne weekendy są różne konkursy. Stąd postanowiliśmy o decyzji, aby sankcję dla kadry w postaci redukcji kwoty zawęzić do jednej lokalizacji zawodów. To ma związek również m.in. ze zwrotem środków za pobyt i transport zawodnika - powiedział Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata, w rozmowie z Michałem Chmielewskim z TVP Sport.
To, co mówi Włoch, ma sens i jest rzeczywiście o wiele czytelniejsze dla kadr, natomiast nie do końca jest to czytelne dla kibiców, a przede wszystkim nie jest do końca sprawiedliwe.
Z Bischofshofen - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












