Skakanie w Oberstdorfie rozpoczęte. Stoch i Tomasiak niezmiennie na czele
Pierwszym akcentem 74. Turnieju Czterech Skoczni były dwie serie treningowe, które organizatorzy zaplanowali na sobotnie popołudnie. Biało-Czerwoni stawili się na skoczni w składzie: Piotr Żyła, Maciej Kot, Paweł Wąsek, Kamil Stoch oraz Kacper Tomasiak. Największe nadzieje pokładane były w tej ostatniej dwójce. W pierwszym treningu najlepiej spisał się Stoch, w drugim Tomasiak.

Głośno o tegorocznym Turnieju Czterech Skoczni w naszym kraju zrobiło się już na kilka dni przed pojawieniem się światowej czołówki w Oberstdorfie. Wszystko spowodowała decyzja Macieja Maciusiaka, który wysłał Dawida Kubackiego na Puchar Kontynentalny do Engelbergu.
W Szwajcarii mistrz świata sprzed kilku lat spisał się całkiem przyzwoicie. Wygrał jedną z serii próbnych, potem dołożył do tego podium oraz miejsce w czołowej dziesiątce. Tego typu wyniki w najważniejszych zimowych zmaganiach wziąłby w ciemno.
Polacy daleko w pierwszym treningu. Stoch najlepszy
Ale póki co kolegów musi on oglądać jedynie przed ekranem. Za zachodnią granicę wybrało się dokładnie pięciu "Biało-Czerwonych". Uwaga kibiców była skierowana przede wszystkim na Kacprze Tomasiaku. Ciepło na temat nastolatka wypowiadał się choćby Adam Małysz.
"Jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Pokazuje, że jest mocny psychicznie i daje sobie radę, kiedy jest walka o czołowe lokaty. On jest naszą przyszłością. Trzeba obserwować zatem, jak się rozwija" - mówił nam prezes PZN, który na pewno bacznie przyglądał się podopiecznym Macieja Maciusiaka już od treningów.
Te zaczęły się dla naszych rodaków w katastrofalnym wręcz stylu. Do 120 metra nie dolecieli nawet Maciej Kot, Paweł Wąsek oraz Piotr Żyła i to w sprzyjających warunkach, ponieważ odjęto im punkty za wiatr. Wstydu najadł się zwłaszcza ostatni z wymienionych zawodników, bo lądował na 101. metrze.
Niemoc "Biało-Czerwonych" przełamał dopiero Kamil Stoch (126 m), który jako pierwszy Polak przekroczył punkt konstrukcyjny. 118,5. metra uzyskał natomiast Kacper Tomasiak. Z tymże on akurat skakał z belki obniżonej o dwa stopnie. Najlepiej spisał się Felix Hoffmann, który z 11. belki osiągnął 137. metrów.
Wyniki 1. treningu:
1. Felix Hoffmann (Niemcy) - 83,9 punktu
2. Timi Zajc (Słowenia) - 82,3
2. Domen Prevc (Słowenia) - 82,3
4. Isak Andreas Langmo (Norwegia) - 81,6
5. Philipp Raimund (Niemcy) - 80,6
...
21. Kamil Stoch (Polska) - 61,3
25. Kacper Tomasiak (Polska) - 58,4
40. Maciej Kot (Polska) - 48,3
43. Paweł Wąsek (Polska) - 46,6
61. Piotr Żyła (Polska) - 16,3
Podwyższona belka. Sędziowie nie mieli wątpliwości
Drugi trening rozpoczął się z podwyższonego rozbiegu. Jury zadecydowało, że skoczkowie będą ruszać z 15. belki, a pierwszy trening zainaugurowano próbą z 12. stopnia. Jako pierwszy na rozbiegu pojawił się Maciej Kot. W swojej drugiej probie zanotował on znaczącą poprawę, ale 125. metrów nie dawało wielkiej nadziei na wysokie miejsce.
Chwilę później na belce zasiadł Wąsek, który również pokazał więcej, niż w pierwszym skoku. Lądowanie na odległości 124,5. metra ponownie nie zapowiadał świetnego wyniku. Po dłuższej przerwie zobaczyliśmy kolejnego z Biało-Czerwonych, a więc Piotra Żyłę, który w pierwszym treningu zdecydowanie się nie popisał.
Druga także dla niego była lepsza, bo zakończył swój lot na odległości 119. metrów. Poprawa była, ale niekoniecznie dawała powody do wielkiego optymizmu. Właściwie identyczny skok w drugiej serii treningowej pokazał Kamil Stoch, który wylądował pół metra za 126. metrem.
Ta próba dała mu jednak nieco gorszy wynik, niż w pierwszym treningu. Tym razem najlepiej z Polaków spisał się Tomasiak, który jednak nie pokazał poziomu z Engelbergu. Lądowanie na 121. metrze dało mu jednak najlepszą notę ze wszystkich Biało-Czerwonych. Całą serię wygrał Jan Hoerl.
Wyniki 2. treningu:
1. Jan Hoerl - 95.6
2. Domen Prevc - 85.1
3. Timi Zajc - 84.8
4. Stephan Embacher - 81.9
5. Johann Andre Forfang - 81.6
...
28. Kacper Tomasiak - 62.5
31. Kamil Stoch - 60.8
35. Maciej Kot - 58.4
42. Paweł Wąsek - 53.9
52. Piotr Żyła - 48.6













