Rusza Turniej Czterech Skoczni. Adam Małysz nie ma wątpliwości w sprawie polskiego 18-latka
Kacper Tomasiak to nasza największa nadzieja na najlepszy wynik w tej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Dla 18-latka to będzie debiut w tej imprezie. Ostatnim nastolatkiem, który debiutował w niemiecko-austriackiej imprezie był w 2022 roku Jan Habdas. - Potrzeba mu z pewnością większego doświadczenia, bo jeszcze mu trochę go brakuje. Jeśli Kacper pójdzie tą drogą, to tylko będzie kwestia czasu, jak zacznie stawać na podium - zapowiedział Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, w rozmowie z Interia Sport.

W skrócie
- Kacper Tomasiak debiutuje w Turnieju Czterech Skoczni i jest nadzieją Polski na dobry wynik.
- Adam Małysz dostrzega w nim ogromny potencjał i przewiduje, że młody skoczek ma szansę na podium w przyszłości.
- Oprócz Tomasiaka, ważną rolę mogą odegrać inni reprezentanci, jak Piotr Żyła i Paweł Wąsek, jednak zabraknie Dawida Kubackiego oraz Aleksandra Zniszczoła.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kacper Tomasiak dopiero 11 razy rywalizował w Pucharze Świata w skokach narciarskich, a już dwukrotnie meldował się w najlepszej piątce.
To tylko pokazuje skalę talentu zawodnika z Bielska-Białej, który reprezentuje LKS Klimczok Bystra. 18-latek na Turniej Czterech Skoczni, w którym będzie debiutował, przyjechał jako lider polskiej kadry.
- Może zrobić coś naprawdę fajnego w Niemczech i Austrii. Rozwija się naprawdę bardzo dobrze. Aż przyjemnie się na niego patrzy - powiedział Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, w rozmowie z Interia Sport.
Adam Małysz: Kacper Tomasiak może zrobić coś fajnego w Turnieju Czterech Skoczni
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Napisałem - z przymrużeniem oka - w serwisie X, że Kacper Tomasiak jedzie walczyć o Złotego Orła i muszę przyznać, że wywołał on burzę. To znaczy, że jednak ten nastolatek budzi emocje, a do tego z pewnością to dzięki niemu z większymi nadziejami nasza kadra ruszyła na Turniej Czterech Skoczni. Dzięki Kacprowi ta impreza wcale nie musi być dla nas smutna.
Adam Małysz: - Dokładnie. Kacper dał nam duże nadzieje przed Turniejem Czterech Skoczni. Może zrobić coś naprawdę fajnego w Niemczech i Austrii. Rozwija się naprawdę bardzo dobrze. Aż przyjemnie się na niego patrzy. Oczywiście Kacper potrzebuje jeszcze czasu, żeby wygrywać, czy stawać na podium, choć do tego ostatniego jest mu coraz bliżej. Potrzeba mu z pewnością większego doświadczenia, bo jeszcze mu trochę go brakuje. Jeśli jednak pójdzie tą drogą, to tylko będzie kwestia czasu, jak zacznie stawać na podium.
Od początku sezonu Kacper skacze bardzo stabilnie i ciągle podnosi swój poziom. Wyjątkiem było tylko Klingenthal. W Engelbergu, który był próbą generalną przed Turniejem Czterech Skoczni, skakał znakomicie. To był dla niego wyjątkowy weekend.
- I tym samym tylko potwierdził, że jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Pokazuje, że jest mocny psychicznie i daje sobie radę, kiedy jest walka o czołowe lokaty. On jest naszą przyszłością. Trzeba obserwować zatem, jak się rozwija.
Wygląda na to, że jeśli wstrzeli się Piotr Żyła, to może być naprawdę mocnym graczem w trakcie Turnieju Czterech Skoczni? Widać, że ma mnóstwo energii.
- Może nawet czasem jest w nim za dużo tej energii. Odbijać się chce wszystkim, tylko nie robi tego, jak powinien. Myślę, że warto przyglądać się Pawłowi Wąskowi. Jeśli będzie skakał tak, jak w Engelbergu, to może wrócić na dobry poziom.
Paweł Wąsek właśnie w Oberstdorfie przed rokiem wskoczył do "10" po wielu latach.
- To prawda, ale nie ma co wracać do tego, co było. Mówiliśmy o tym, że Engelberg jest dla nas magiczny, co nie miało nigdy większego przełożenia na wyniki. Akurat tym razem te konkursy w Szwajcarii były udane, choć głównie za sprawą naszego debiutanta. Jeśli ktoś jest w dobrej dyspozycji, to skocznia tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia.
Na Turnieju Czterech Skoczni nie ma ani Dawida Kubackiego, ani Aleksandra Zniszczoła. Obaj skaczą w Pucharze Kontynentalnym, a przecież w marcu najbardziej cieszyli się z tego, że odchodzi Thomas Thurnbichler.
- Taki jest los. Czasem lepiej jest przemilczeć pewne sprawy, a robić po prostu swoje. Kibice poznają się po tym, jak jesteś mocny po tym, jak skaczesz, kiedy twoja forma nie jest zbyt dobra. Myślę, że to, co się stało w marcu, nie wpłynęło dobrze na chłopaków. Szczególnie oberwało się Olkowi od kibiców. Przeżył to bardzo. Niestety żyjemy w takich czasach, że nie ma świętości.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












