Radość Stocha po lądowaniu, a potem próba Tomasiaka. Jęk zawodu w Oberstdorfie
Nie ma złudzeń, że w tym roku Polacy nie przystępują do 74. Turnieju Czterech Skoczni w roli faworytów do końcowego triumfu. Pierwszym aktem imprezy były niedzielne skoki kwalifikacyjne, gdzie Maciej Maciusiak desygnował do rywalizacji: Stocha, Tomasiaka, Żyłę, Kota oraz Wąska. Zdecydowanie najlepiej spisał się Kamil, który uplasował się w czołowej czternastce. Wygrał Domen Prevc.

W tym sezonie Pucharu Świata w skokach narciarskich z pewnością zawodnicy zaznaczyli na czerwono trzy wielkie imprezy. Pierwszą jest ta, która rozpocznie się już w poniedziałek 29 grudnia. Mowa rzecz jasna o 74. edycji Turnieju Czterech Skoczni, który rozgrywany jest w każdym sezonie.
Nieco inaczej jest w przypadku dwóch innych wielkich imprez - mistrzostw świata w lotach oraz igrzysk olimpijskich. Pierwszym wielkim akcentem w sezonie 2025/2026 jest oczywiście niemiecko-austriacki turniej. Polacy do Oberstdorfu polecieli w składzie okrojonym o jednego skoczka.
Udana próba Stocha w kwalifikacjach. Był drugi
Serie treningowe przed kwalifikacjami nie przyniosły zbyt wielu pozytywnych informacji. Bez niespodzianek najlepiej spisał się duet: Kacper Tomasiak - Kamil Stoch, choć były to miejsca dopiero w trzeciej dziesiątce. Najgorzej wypadł z kolei Piotr Żyła. W kwalifikacjach szczególnie Żyła musiał liczyć na poprawę.
Rywalizacja o miejsce w poniedziałkowym konkursie rozpoczęła się z 13. belki startowej. Ta szybko poszła do góry aż o trzy stopnie, bo zaczęło mocno wiać w plecy, co utrudniało kolejnym skoczkom. Właśnie z tego rozbiegu ruszał 31. na liście startowej Maciej Kot. 34-latek trafił na dobre warunki i znakomicie to wykorzystał.
Nasz zawodnik jako trzeci przekroczył punkt K (120. metrów), ale zrobił to zdecydowanie najbardziej wyraźnie. Lądowanie na odległości 126,5. metra dało Kotowi pewny awans i kilkunastominutowe prowadzenie. Kolejnym z naszych skoczków który zbliżył się do punktu K był Paweł Wąsek.
26-latek w swoim kwalifikacyjnym skoku osiągnął 119,5. metra, co dawało mu pewny awans, choć szału radości oczywiście nie było. Z niezłych warunków skorzystał także Żyła, który wyrzucił z głowy skoki z treningów i w kwalifikacjach pokazał inne oblicze. 124. metry i uśmiech na twarzy oznaczało pewny awans.
Zdecydowanie lepiej spisał się Kamil Stoch. Nasz mistrz w bardzo dobrym stylu osiągnął 130,5. metra i po lądowaniu był drugi z szansą na niezłe miejsce. Nie mogło dziwić, że ze swojej próby był naprawdę zadowolony. Niedługo po Polaku jury zdecydowało się obniżyć belkę o jeden stopień.
Z "nowego rozbiegu" ruszał już Kacper Tomasiak. 18-latek trafił na dobre warunki, ale nie potrafił ich należycie wykorzystać. Lądowanie na odległości 124. metrów dało pewny awans, ale na pewno nie odpowiadało ambicjom Polaka. Musiał się liczyć z tym, że w swojej parze KO będzie miał dobieranego mocniejszego rywala.
W końcówce kwalifikacji warunki na skoczni się pogorszyły, co sprawiło, że do walki o wygraną wystarczyło ledwie 131,5. metra Daniela Tschofeniga, który długo prowadził. Z wiatrem nie poradzili sobie Stefan Kraft czy Ren Nikaido, którzy zajęli miejsce poza TOP30. Ostatecznie wygrał Domen Prevc po locie aż na 139,5. metra.
Wyniki kwalifikacji do konkursu w Oberstdorfie:
1. Domen Prevc - 150.9
2. Philipp Raimund - 140.2
3. Daniel Tschofenig - 139.6
...
14. Kamil Stoch - 125.1
19. Maciej Kot - 120.2
22. Piotr Żyła - 116.3
25. Kacper Tomasiak - 114.7
32. Paweł Wąsek - 106.4











