Pomagał polskim skoczkom wejść na szczyt, znowu pojawił się na skoczni. "Pozostaniesz Królem Kamilem na zawsze"
"Cześć Polska" - krzyknął ktoś w okolicach strefy wywiadów. Popatrzyliśmy i był to Matthias Prodinger, który pracował z kadrą polskich skoczków narciarskich w czasach, gdy trenerem głównym był Stefan Horngacher. Austriak pojawił się na skoczni po wielu latach przerwy. Nie był na niej od czasu, kiedy zakończył pracę z polską reprezentacją w 2019 roku. Choć rozstanie z PZN nie było najlepsze, to jednak Prodinger ma nadal w sercu Polskę, z którą osiągał wielkie sukcesy.

Matthias Prodinger odpowiadał w polskiej kadrze skoczków za sprzęt. Nie działał jednak przy kombinezonach, bo jego konikiem były buty i wiązania. To on miał swój udział w medalu Piotra Żyły w mistrzostwach świata w Lahti (2017).
Tam na pokerową zagrywkę zdecydował się Stefan Horngacher, ówczesny trener polskiej kadry, który postanowił, że Żyła zmieni buty na nowe. To wymagało jednak interwencji sprzętowca. Takich rzeczy też nie robi się zazwyczaj na ostatnią chwilę, a w Lahti tak właśnie było.
Pomógł Piotrowi Żyle wywalczyć medal, teraz wrócił na skocznię
- To był szalony dzień. Sam nie wiem, jak to mogliśmy zrobić. Czasu było niewiele, a ja musiałem dopasować nowe buty do wiązań. Trzeba było dokonać w nich drobnych korekt - mówił wówczas Prodinger.
Teraz "Prodi" pojawił się na skoczni w Bischofshofen. Mieszka nie tak daleko od tego obiektu.
Jestem tylko dzisiaj. Chcę poobserwować z bliska pewne rzeczy. Jutro już mnie tu nie będzie
On w ostatnim czasie ubiegał się o miejsce w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) w roli kontrolera.
Maciej Kot chwalił Matthiasa Prodingera. "To była taka złota rączka"
Na skoczni porozmawiał z dawnymi kadrowiczami. Najdłużej z Maciejem Kotem, ale kilka zdań zamienił też z Kamilem Stochem, dla którego to ostatni występ w karierze w Turnieju Czterech Skoczni.
- Nigdy nie palę mostów za sobą, bo nigdy nie wiadomo, kiedy z tą osobą się spotkamy. Matthiasa dawno nie widziałem. Dobrze mi się z nim pracowało, jeśli chodzi o sprzęt. Potrafił zrobić i wymyślić wiele rzeczy. To jest specjalista rangi światowej - mówił Kot.
On odpowiadał za buty, wiązania i wkładki. Do tego nie mieliśmy wcześniej takiego dostępu. Miał zdolności manualne do tego, by udoskonalać rzeczy, które się kupiło. To była taka złota rączka
"Ponownie spełniłem pasję i jednocześnie wykorzystałem czas na spotkanie ze starymi przyjaciółmi i pożegnanie ludzi, którzy kończą karierę po tym sezonie. Dziękuję Królu Kamil Stoch za bardzo miłą rozmowę i pozostaniesz Królem Kamilem na zawsze... Sportowo i ludzko... Wyjątkowy jako człowiek!" - napisał Prodinger w mediach społecznościowych.
Z Bischofshofen - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













