Polski skoczek zaatakowany, rywal się nie hamował. "Naprawdę nie wierzę"
Kuriozalna dyskwalifikacja Pawła Wąska z konkursu w Innsbrucku wywołała wielkie poruszenie w świecie skoków narciarskich. Reprezentant Polski nie został dopuszczony do zawodów z uwagi na obecność fluoru na nartach. Jakby tego było mało, niedługo później nadszedł cios z nieoczekiwanej strony. Polak został zaatakowany przez jednego ze swoich rywali. - Nie sądzę, żeby to był wypadek - padło.

Kwalifikacje do konkursu w Innsbrucku w pamięci kibiców, a w szczególności tych z Polski z pewnością zapiszą się na długo w pamięci i to niestety z powodu skandalu, do jakiego doszło w trakcie. Chwilę po ich zakończeniu organizatorzy Turnieju Czterech Skoczni poinformowali o dyskwalifikacji Pawła Wąska.
Paweł Wąsek zdyskwalifikowany. Afera w świecie skoków
Tym razem powodem nie był nieprzepisowy kombinezon. Polak został zdyskwalifikowany za obecność fluoru na nartach. Sytuacja była kuriozalna, a na reakcję trenera Macieja Maciusiaka nie trzeba było długo czekać.
Jest duże prawdopodobieństwo, że winny jest smar Toko, który ma wszelkie certyfikaty. On jest dopuszczony do użytku i ma wszelkie niezbędne regulacje, ale prawdopodobnie był zanieczyszczony
- Nie ma raczej takiej możliwości, żeby ktoś spoza sztabu miał kontakt z nartami zawodnika. Nawet nie stawiamy takiej hipotezy - dodał trener w rozmowie z Tomaszem Kalembą z Interia Sport, pytany o możliwy sabotaż.
Skoki narciarskie. Oburzający atak ze strony Norwega. Uderzył w Polaków
Sprawa Wąska odbiła się szerokim echem w mediach na całym świecie. Głos postanowił zabrać także Johann Andre Forfang, który w marcu 2025 roku został razem z Mariusem Lindvikiem zdyskwalifikowany w związku z manipulacjami niemal całej kadry Norwegów przy kombinezonach. I postanowił on w oburzający sposób zaatakować polską stronę.
Naprawdę nie wierzę. To na pewno nie był sabotaż. Były tam spore ilości fluoru. To nie były tylko jego śladowe ilości. Nie sądzę, żeby to był wypadek. Jaka jest różnica między sztywnymi nitkami, a przyłapaniem na fluorze? Dlaczego jedno oznacza dyskwalifikację, a drugie zawieszenie? To przykład na to, że świat sportu nie jest sprawiedliwy
Norwega zapytano także o to, jak często sprawdza się poziom fluoru na nartach. - Nie w każdy weekend. Ale robią to regularnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio robili badania na ten temat. Chyba w Wiśle - brzmiała odpowiedź ze strony skoczka.
W związku z dyskwalifikacją Wąsek w niedzielnych zawodach pełnił jedynie rolę przedskoczka - w konkursie nie mógł wystąpić. Niewykluczone, że sprawą zajmą się prawnicy PZN.












