O takiej chwili marzyliśmy. Maciej Maciusiak potwierdza i zdradza kulisy rozmowy z Piotrem Żyłą
Polski nastolatek wskakuje do "10" konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Przez kilkanaście ostatnich lat marzyliśmy o takiej chwili. Tym bardziej należy docenić ten moment. Jakby tego było mało, to Kacper Tomasiak bije się o "10" klasyfikacji generalnej, a może coś więcej. W historii polskich skoków tylko pięciu nastolatków kończyło niemiecko-austriacką imprezę w "10".

W skrócie
- Kacper Tomasiak został jednym z nielicznych polskich nastolatków, którzy znaleźli się w pierwszej dziesiątce Turnieju Czterech Skoczni.
- Trener Maciej Maciusiak komentuje sukces Tomasiaka i przedstawia wyzwania innych zawodników, w tym Piotra Żyły.
- Dyskusja o przyszłości polskiej kadry, planowanie składów na kolejne zawody oraz nadzieje związane z Dawidem Kubackim.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Drugi konkurs Turnieju Czterech Skoczni w karierze Kacpra Tomasiaka i skoczek LKS Klimczok Bystra już wskoczył do "10". To pokazuje, jak wielkie możliwości ma 18-latek.
W historii polskich skoków w "10" klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni było tylko pięciu zawodników: Józef Przybyła, Tadeusz Pawlusiak, Stanisław Bobak, Piotr Fijas i Adam Małysz.
Maciej Maciusiak: skoki Kacpra Tomasiaka cieszą oko
Tomasz Kalemba, Interia Sport: 1 stycznia 2026 roku to ważny moment dla polskich skoków narciarskich. Nastolatek Kacper Tomasiak w swoim drugim konkursie w Turnieju Czterech Skoczni wskoczył do "10". Jest też w "10" w klasyfikacji generalnej imprezy. Jak my o takiej chwili marzyliśmy.
Maciej Maciusiak: - To naprawdę fajny moment. Nie patrzymy wprawdzie na klasyfikację generalną turnieju, ale Kacper naprawdę dobrze zaczął rok. Oddał w Garmisch-Partenkirchen dwa solidne skoki. Szczególnie ten pierwszy był bardzo dobry. W drugim znowu minimalnie za wcześnie się wybił, a jechał w tej grupie zawodników, która nie trafiła na dobre warunki. Tam było bardzo trudno w pierwszej fazie lotu. Oby tak dalej. Jego skoki cieszą oko, kiedy skacze na luzie. Jest pewny siebie i nic nie musi kombinować. W locie cały czas pracujemy na tym, by nie wykrzywiało mu lewej narty, bo jednak na tym traci. Idzie jednak małymi kroczkami do przodu.
Jesteś zadowolony z rozpoczęcia roku w wykonaniu naszych skoczków?
- Tak. Solidnie skakał Maciek Kot. Skakał po prostu normalnie. Nie pokazywał nic ekstra i to wystarczyło do miejsca za "20". Takich konkursów Maciek potrzebuje. Dzięki temu łapie pewność siebie. Jeszcze te skoki były zbyt późne i próg nie chciał tak oddawać. Kamil w środę wyglądał zdecydowanie lepiej. W czwartek miał w każdym skoku problemy w pozycji dojazdowej. Trochę go obniżało i przelatywał do przodu. Tyły nart za bardzo się obijały i nie było takiej rotacji. Oddał jednak dwa równe skoki. Skacze naprawdę solidnie. Szkoda trochę Pawła Wąska. Już mu brakuje naprawdę niewiele. Brakuje mu tego ostatniego dopchania i pewności siebie. Musi skakać z przekonaniem, że to, co robi, zadziała.
Odesłałeś do domu Piotra Żyłę. Co się stało, że tak się posypał na Turnieju Czterech Skoczni? To był problem mentalny, bo jednak miał nieco na głowie w ostatnim czasie?
- Długo rozmawialiśmy w sylwestra. Przekazałem mu decyzję, a on powiedział, że też chciał wyjechać z turnieju. Potrzebuje teraz chwili spokoju. Chce teraz potestować sprzęt - i buty, i narty. Jest zapalony do treningu, ale potrzebuje też chwili wytchnienia w domu. Sam o tym mówił. Fizycznie jest wszystko w porządku, ale pewne rzeczy musi sobie poukładać w głowie. Wraca do treningu już w piątek. Będzie trenował w Szczyrku z Krzyśkiem Biegunem.
Trener kadry liczy na luz Dawida Kubackiego
Do rywalizacji wraca Dawid Kubacki. Na co będziesz liczył w jego wypadku?
- Ostatnio skakał w Pucharze Kontynentalnym w Engelbergu. Miał skakać w środę na Wielkiej Krokwi, ale trening się nie odbył. Fizycznie jest z nim wszystko w porządku, bo jest w procesie treningowym. Liczę na to, że przyjdzie z takim luzem, jaki pokazał w Szwajcarii. Tam skakał bardzo dobrze poza tym jednym, ostatnim skokiem. To jednak wystarczy do tego, żeby walczył o "30".
Coraz mniej czasu pozostaje do wyłonienia kadry na igrzyska. Kandydatów też jest garstka.
- Dokładnie. Mamy jednak jeszcze czas. Zostało pięć konkursów indywidualnych i jeden duetów. Mamy pewien system, a kiedy obejmowałem kadrę, to zapewniłem wszystkich, że będę sprawiedliwy, a na zawody będą powoływani najlepsi skoczkowie w danym momencie. Jestem pewien, że do tej pory tak to właśnie było. Teraz każdy na skoczni musi sobie wyskakać miejsce na igrzyska.
Wiadomo, jak będzie wyglądał skład na Sapporo?
- W Zakopanem i w Sapporo na pewno wystąpiły w najmocniejszym składzie. Później mamy mistrzostwa świata w lotach i konkursy w Willingen. W tych będą bardziej indywidualne decyzje.
W Garmisch-Partenkirchen - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













