Mocne uderzenie Mathiasa Hafele na koniec roku. Pięć milimetrów i nie ma dwóch gwiazd
Trzeba przyznać, że Mathias Hafele, kontroler sprzętu w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) miał mocne uderzenie na koniec roku. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin zdyskwalifikował dwie wielkie gwiazdy tego sportu. Decydowały milimetry.

To, co wydarzyło się po konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, to było prawdziwe trzęsienie ziemi. Od skandalu w czasie mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim nie było tak spektakularnej dyskwalifikacji.
Słoweniec Timi Zajc już szykował się do wejścia na podium, kiedy zapadła decyzja o jego dyskwalifikacji.
Dwa konkursy Turnieju Czterech Skoczni i dwie gwiazdy zdyskwalifikowane
Okazało się, że w czasie rutynowej kontroli najlepszej szóstki, u mistrza olimpijskiego i mistrza świata kontrolerzy dopatrzyli się nieprzepisowego kombinezonu. Nogawka w nim była za krótka o zaledwie trzy milimetry.
- Ten pomiar jest standardową częścią procedury dopuszczania kombinezonu do startu, ale nie wiemy, co robią ze strojami przed nim. Jedną z możliwości jest to, że został naciągnięty przed tą procedurą i wtedy wszystko wyglądało ok, a już podczas konkursu znów był krótszy. Ale nie wiem, co tak naprawdę z nim zrobiono - tłumaczył Hafele.
W środę w kwalifikacjach do konkursu w Garmisch-Partenkirchen zdyskwalifikowany został z kolei inny gwiazdor skoków Norweg Halvor Egner Granerud.
U mistrza świata i triumfatora Turnieju Czterech Skoczni stwierdzono ten sam problem, co u Zajca. Miał on o dwa milimetry krótszą nogawkę. Decyzja była bezlitosna.
Podczas kontroli sprawdziliśmy długość nogawek i jedna z nich była na granicy. Druga nogawka była z kolei za krótka o dwa milimetry
Austriak dodał, że strój Graneruda, podobnie jak Zajca, był wcześniej mierzony kilka razy i za każdym razem pojawiał się ten sam błąd.
Z Garmisch-Partenkirchen - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












