Miny rzedły nam coraz bardziej. Maciej Maciusiak tylko kręcił głową. I nagle wszystko się zmieniło
Treningi przed kwalifikacjami do poniedziałkowego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie nie napawały optymizmem, jeśli chodzi o występy Polaków. Miny rzedły nam coraz bardziej, a po skokach Piotra Żyły łapaliśmy się za głowy. Tą kręcił za to trener kadry Maciej Maciusiak. Dlatego kwalifikacje były miłą odmianą, bo nic nie wskazywało na to, że będzie aż tak dobrze.

W skrócie
- Polscy skoczkowie słabo prezentowali się na treningach przed kwalifikacjami do Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, co budziło duże obawy.
- W kwalifikacjach Polacy pokazali się z dobrej strony, co było sporą niespodzianką, zwłaszcza po wcześniejszych nieudanych próbach.
- Trener Maciej Maciusiak podkreślał problemy techniczne kilku zawodników, ale jednocześnie chwalił powtarzalność Maćka Kota i zapowiada otwartość na zmiany w składzie podczas turnieju.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W poniedziałkowym konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie (29 grudnia, godz. 16.30) zobaczymy wszystkich polskich skoczków. Mamy też co najmniej jedno miejsce w serii finałowej, bo w parze KO zmierzą się ze sobą Maciej Kot i Paweł Wąsek.
- Mam jednak nadzieję, że tych miejsc w "30" będzie więcej - mówił Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków narciarskich, w rozmowie z Interia Sport.
Maciej Maciusiak: Byliśmy źli, to było deja vu
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Przyznam, że patrząc na skoki treningowe naszych zawodników w Oberstdorfie, miny rzedły nam coraz bardziej. Tymczasem w kwalifikacjach nasza kadra zaliczyła solidny występ. Co się stało?
Maciej Maciusiak: - Sami byliśmy źli na to, że przyjeżdżamy na Turniej Czterech Skoczni i to po dobrym konkursie w Engelbergu, gdzie wyglądało, że wszystko ruszy w dobrą stronę, a w Oberstdorfie znowu mamy tę samą sytuację. To było takie deja vu z kilku konkursów w tym sezonie. Dobrze, że szczęśliwie się to skończyło i zawodnicy pozbierali się na kwalifikacje. Na pewno ich skoki od strony technicznej nie były dobre.
Łapaliśmy się za głowę, kiedy widzieliśmy popisy Piotrka Żyły.
- Skakał w treningach katastrofalnie. Miał duży problem z pozycją dojazdową.
Po dobrym konkursie w Engelbergu znowu nie mógł zaskoczyć Paweł Wąsek.
- Paweł znowu skakał bez szału. I to wszystkie trzy skoki, bo ten kwalifikacyjny też nie był dobry. Mamy wizję skoku i Paweł wie, co ma robić, ale to jeszcze trzeba przełożyć na zawody.
Na luzie za to skakał Kamil Stoch, który był najlepszym z naszych zawodników.
- Rzeczywiście skakał bardzo solidnie. Już pierwszy skok był na dobrym poziomie i to była taka baza dla niego. W drugim miał trochę problemów nad bulą, bo skrzyżował narty i rozbujało go w locie. Trzeci skok był solidny i normalny.
Z problemami borykał się z kolei Kacper Tomasiak.
- Ma podobne problemy jak w Klingenthal, ale myślę, że w konkursie wszystko będzie już dobrze. Próg oddaje, ale zabiera troszeczkę za dużo powietrza i nie ma prędkości w locie. Dla niego to były jednak pierwsze skoki w życiu na tej skoczni i łapie na niej czucie.
Pochwaliłbym Maćka Kota, bo ze skoku na skok wyglądał coraz lepiej.
- Lubię współpracować z Maćkiem. Mamy bowiem czystą i jasną wizję skoku, a do tego Maciek jest bardzo powtarzalny. Czasem jednak w jego skokach jest zbyt dużo kontroli. Ma robić jednak swoje i puścić skok. Kwalifikacje w jego wykonaniu były bardzo solidne. Oby tak dalej, bo jego skoki są bardzo powtarzalne. Jak go tylko nieco nakręci nad bulą, to oddaje takie właśnie skoki, jak ten w kwalifikacjach. To jest właśnie jego aktualny poziom, kiedy skacze normalnie.
Jaki jest plan na Turniej Czterech Skoczni? Pojedziecie go jednym składem, czy - jak to bywało w przeszłości - będzie jakaś zmiana przed austriacką częścią?
- Powołujemy zawodników na cały turniej, ale nie zamykamy sobie drogi na ewentualne zmiany.
W Oberstdorfie - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












