Kuriozalna dyskwalifikacja Polaka. Za granicą aż huczy. Burza przed Innsbruckiem
Niemcy, Austria, Słowenia.. w wielu krajach rywalizujących w Turnieju Czterech Skoczni zrobiło się bardzo głośno o sprawie Pawła Wąska. Tamtejsi dziennikarze z dużym zdumieniem opisują to, co wydarzyło się podczas kwalifikacji w Innsbrucku. Polski zawodnik został zdyskwalifikowany po tym, jak na jego nartach wykryta została spora ilość niedozwolonego fluoru.

Kiedy kończyły się kwalifikacje przed konkursem w Innsbrucku, polscy kibice mogli być naprawdę zadowoleni. Wszystkich pięciu "Biało-Czerwonych" awansowało do konkursu.
W tym czasie nadeszła jednak niespodziewana i zarazem kuriozalna wiadomość. Jeden z naszych zawodników został bowiem zdyskwalifikowany i wykluczony z rywalizacji w Innsbrucku.
Powodem było wykrycie na jego nartach fluoru, który należy do substancji zakazanych. Do teraz wykluczono, że mógł to zrobić ktoś z zewnątrz. - Nie, to nie jest możliwe. Ktoś musiałby wziąć te narty i normalnie je przygotować w kontenerze. To nie jest tak, że da się coś "dosmarować" palcem czy zabrudzić - mówił kieronik sportowy Wojciech Jurowicz.
- Nie chcę spekulować, skąd fluor mógł się wziąć na nartach zawodnika. To nie moja rola. My po prostu wykryliśmy i dostaliśmy wynik badania. Jestem w kontakcie z trenerami i w niedzielę będziemy sprawdzać narty Polaków przed serią próbną - mówił dla Interii Mathias Hafele.
"Szokująca dyskwalifikacja". Za granicą głośno o sprawie Pawła Wąska
Pojawienie się fluoru na nartach Wąska zostało więc owiane wielką tajemnicą. O całej sprawie bardzo szybko zrobiło się głośno również w innych krajach.
- W Turnieju Czterech Skoczni kolejny skoczek został zdyskwalifikowany po kontroli sprzętu. Tym razem padło na Pawła Wąska z Polski. Stało się to po kwalifikacjach do konkursu w Innsbrucku. 26-latek nie oszukiwał jednak na kombinezonie, lecz na nartach. Wykryto smar zawierający fluor, który od tej zimy jest zabroniony - pisze niemiecki portal sport1.de.
Serwis skispringen.com napisał natomiast, że jest to "szokująca dyskwalifikacja", a reprezentacja Polski jest po niej "w ciężkim szoku".
- Sztab szkoleniowy jest szczególnie zirytowany tym, że pomiar nie sugeruje drobnego zanieczyszczenia, a raczej celowe zastosowanie, czemu Maciusiak stanowczo zaprzecza. "To nie są śladowe ilości. Z tego, co nam pokazano, wynika, że narty były ewidentnie smarowane woskiem fluorowanym" - wyjaśnił trener. Dodał, że do przygotowania nart użyto sprawdzonych produktów, które niedawno przeszły bezproblemową kontrolę na poprzednim etapie trasy - opisują Niemcy.
Na zamieszanie zareagowali również Słoweńcy, których zawodnik podczas TCS w jeszcze większym wymiarze padł ofiarą kontroli sprzętu. Chodzi oczywiście o Timiego Zajca, dla którego turniej już się zakończył.
- Tym razem ofiarą kontroli został polski zawodnik Paweł Wąsek, który zajął 36. miejsce w kwalifikacjach - podaje serwis zurnal24.si. Słoweńcy później dodali, że dla Polaka jest to dopiero pierwsza tego typu kara. Będzie on mógł więc wrócić do rywalizacji w Bischofschofen.
Austriacki portal sn.at również nie przemilczał sprawy. Tamtejsi dziennikarze opisują, że od seonu 2023/24 fluor został zakazany w skokach narciarskich z powodów zdrowotnych oraz ekologicznych.
Czy tajemnica pojawienia się fluoru na nartach Pawła Wąska zostanie ostatecznie rozwiązana? Czekamy na dalsze wyjaśnienia w tej sprawie.













