Koszmarnie miła rodzinka. Tak wyglądają dzisiaj skoki narciarskie
Jeszcze długo będą się za nami ciągnęły echa tego, co stało się w czasie mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim. Tam wielkiego oszustwa dopuścili się Norwegowie. Teraz ci sami oszuści próbują zdyskredytować inne nacje, choć sami wciąż dopuszczają się takich sytuacji, jak ta z Anne Odine Stroem, która w skarpecie ukryła dodatkową wkładkę.

W skrócie
- Norwegowie wzbudzają kontrowersje, oskarżając inne nacje o oszustwa w skokach narciarskich, sami będąc zamieszani w afery sprzętowe.
- Reakcje ze strony Austriaków i Niemców pokazują frustrację i wyśmiewają norweskie próby sabotowania rywali.
- Atmosfera w świecie skoków narciarskich jest napięta, z rosnącą liczbą wzajemnych podejrzeń i dyskwalifikacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Norwegowie na tę zimę mają jasny cel. Chcą za wszelką cenę udowodnić, że inne nacje też oszukują. Już w Lillehammer na inaugurację sezonu szukali dziury w całym. Doczepili się do tego, że Daniel Tschofenig poprawiał zamek w rękawie. Wtedy poszło jednak pismo do wszystkich reprezentacji, żeby tak nie robić, bo nie wygląda to dobrze. W okolicy pomieszczenia do kontroli rozpętała się burza, ale sprawa szybko ucichła.
W Oberstdorfie na rozpoczęcie Turnieju Czterech Skoczni Norwegowie wypuścili kolejną fejkową wiadomość, chcąc doprowadzić do zamieszania. Tym razem przyczepili się wiązań w nartach Manuela Fettnera, który ma je indywidualnie przygotowywane ze względu na inny model buta. Austriak w tych butach i zmodyfikowanych wiązaniach skacze od wielu lat, ale jednak Norwegowie próbowali wrzucić granat w sam środek imprezy. Ten okazał się jednak niewypałem. Sugerowali też - o czym mówili dziennikarze ORF - że kontrolerzy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) mieli wymusić na Austriakach wymianę wiązań między jedną a drugą serią w Oberstdorfie.
Andreas Widhoelzl drwi z Norwegów. Jan Hoerl: bzdura
Ich zachowanie mocno rozjuszyło inne nacje Zwłaszcza Niemców i Austriaków.
- Wiązania są legalne, zostały sprawdzone i zatwierdzone przez FIS, nigdy nie było z nimi problemu. Ludzie zawsze szukają wad, zamiast skupić się na skokach narciarskich. Nie inaczej było w zeszłym roku. Uważam to za zabawne i wielkie brawa dla serwisu za wymianę wszystkich wiązań w 20 minut - ironizował Andreas Widhoelzl, trener kadry austriackich skoczków, w rozmowie z austriacką telewizją ORF.
- Słyszę to po raz pierwszy, ale to ciekawe. Wygląda na to, że znów jesteśmy bardzo dobrzy, a inni muszą znaleźć coś, za co mogliby nas skrytykować. Jesteśmy zatem w dobrej sytuacji; nie mamy nic do ukrycia. Niech inni się zastanawiają. Skupiamy się na sobie i dbamy o to, żeby nadal dobrze skakać - powiedział Jan Hoerl.
Zapytany o ewentualną zmianę wiązań podczas przerwy w Oberstdorfie, odpowiedział:
No właśnie, zawsze zmieniamy mnóstwo rzeczy. Podczas serii próbnej zobaczyliśmy, że nic nie działa, więc musimy zmienić wszystko. Bzdura. To była ta sama konfiguracja, której zawsze używamy.
Niemcy też reagują na ataki Norwegów
Do zachowania Norwegów odnieśli się też niemieccy skoczkowie.
- To zły sygnał, gdy samemu się oszukuje, a potem oskarża się o to innych. To nie jest najlepszy sposób na zachowanie. To po prostu nie w porządku - powiedział Karl Geiger.
- To są gierki psychologiczne, które rozgrywają się podczas turnieju. Osobiście uważam, że nic w tym nie ma. Już to zostawiłem za sobą - nie chcę powiedzieć, że olałem to, ale zostawiłem to za sobą - mówił z kolei Philipp Raimund.
"Eine schreckliche nette Familie"
Nie ma co ukrywać, że od ubiegłego sezonu atmosfera w skokach jest bardzo gęsta. Fałszywe oskarżenia nie pomagają tej dyscyplinie, która w marcu przeżyła największy wizerunkowy kryzys w historii.
To, że w skokach jest możliwa przyjaźń, trzeba włożyć między bajki. Tu każdy na siebie patrzy wilkiem. Dziwnym trafem w Sylwestra - po akcji Norwegów w Oberstdorfie - zdyskwalifikowanych zostało dwoje norweskich skoczków - Stroem i Halvor Egner Granerud. U tej pierwszej znaleziono schowaną wkładkę w skarpecie. Zabawa trwa.
Od razu przypomina mi się niemiecki tytuł serialu "Świat według Bundych", który brzmi "Eine schreckliche nette Familie", co można przetłumaczyć "koszmarnie miła rodzinka". I tak to wygląda teraz właśnie w skokach.
Z Garmisch-Partenkirchen - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













