"Kapryśna Bergisel" dała o sobie znać. Potworne kłopoty Prevca. Tomasiak tuż przed Stochem
Za nami kwalifikacje do niedzielnego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Skocznia "Bergisel" w przeszłości zyskała miano "kapryśnej" ze względu na trudne warunki, które zwykle na niej panują. Nie inaczej było tym razem. Kwalifikacje rozpoczęły się z wiatrem wiejącym pod narty, a w końcowej ich fazie skoczkowie otrzymywali wysokie rekompensaty. Najlepiej z Polaków wypadł Kacper Tomasiak, który skończył na 19. miejscu. Wygrał Jan Hoerl.

Trening przed kwalifikacjami do trzeciego konkursu 74. Turnieju Czterech Skoczni nie wypadł najlepiej dla "Biało-Czerwonych" - z wyjątkiem Kacpra Tomasiaka. O ile 18-latek urodzony w Bielsku-Białej błyskawicznie zaznajomił się ze specyficzną skocznią Bergisel w Innsbrucku (14. i 10. miejsce w dwóch seriach), to pozostali nasi rodacy mieli wyraźne trudności.
Stoch i Kubacki najpierw zajęli 49. i 50. lokatę. Mistrz z Zębu później trochę się poprawił, uzyskując 29. notę, ale z pewnością mierzy wyżej. Z kolei ten drugi zaprezentował się jeszcze gorzej, wywalczył 62. pozycję. W miarę przyzwoicie latał Maciej Kot (32. i 34.), swoimi wynikami nie zaskoczył Paweł Wąsek (38. i 42.).
Komplet Polaków w konkursie. Trudne warunki na skoczni
Głównym pytaniem przed kwalifikacjami było więc to, czy Kubacki w ogóle da radę zmieścić się w pięćdziesiątce i awansować do głównych zawodów. 35-latek po niemieckiej części TCS zastąpił Piotra Żyłę. Tydzień temu był 3. i 13. w Pucharze Kontynentalnym w Engelbergu. W 2023 r. wygrał zawody w Innsbrucku.
Zaprezentował się jako pierwszy z "naszych", miał 35. numer startowy. Przed skokiem Dawida Kubackiego jury obniżyło belkę. Były triumfator z Innsbrucka wybitnie się nie spisał, ale lądowanie na odległości 115. metrów pozwoliło mu na spokojny awans do niedzielnego konkursu.
Zaraz po nim na rozbiegu pojawił się Maciej Kot, który spisał się lepiej. 118. metrów w niezłym stylu i kilku punktach rekomepnasty dało mu siódme miejsce, a w konsekwencji awans. Po Kocie przyszedł czas na Pawła Wąska. 26-latek pokazał skok bardzo zbliżony do swoich kolegów z kadry.
Wąsek zakończył swoją próbę na odległości 117. metrów, co również zapewniło mu awans, ale o wysokim miejscu mowy nie było. Pół metra więcej zmierzono Kamilowi Stochowi, który trafił jednak na zdecydowanie gorsze warunki, co pozwoliło mu wyprzedzić wszystkich kolegów z reprezentacji Polski.
Z takim wiatrem nie poradził sobie chwilę później Marius Lindvik. Mistrz olimpijski do konkursu nie awansował, dzięki czemu do zawodów wszedł Andreas Wellinger. Lepiej od Lindvika skoczył Kacper Tomasiak. 18-latek wylądował na odległości 119,5. metra i nieznacznie wyprzedził Stocha.
Pozostała już tylko walka o czołowe lokaty. Mocny cios wyprowadził Stefan Kraft, który osiągnął 128,5. metra w znakomitym stylu. Chwilę później wyprzedził go Jan Hoerl. Sędziowie w związku z coraz mocniej wiejącym wiatrem w plecy podnieśli belkę przed skokiem Anze Laniska.
Słoweniec bez kłopotów zapewnił sobie awans, ale o walce o miejsca w TOP3 mowy nie było. Swoje problemy miał nawet Domen Prevc, który jednak znakomicie się z nich wykaraskał i zapewnił sobie awans, choć ledwie 112. metrów Słoweńca nie pozwalało mu na walkę o czołowe lokaty. Skończył dopiero na 30. miejscu.
Wyniki kwalifikacji w Innsbrucku:
1. Jan Hoerl - 132.5
2. Stefan Kraft - 131.6
3. Stephan Embacher 129.4
...
19. Kacper Tomasiak - 114.6
27. Stoch - 110.8
32. Maciej Kot - 108.7
39. Dawid Kubacki - 104.5














