Kamil Stoch wrzucił na luz. Odniósł się do głośnego wywiadu
Kamil Stoch wrócił po świątecznej przerwie wyraźnie odmieniony. W Oberstdorfie dało się zauważyć duży luz u naszego mistrza, który był najlepszym z Polaków w kwalifikacjach do poniedziałkowego konkursu (29 grudnia, godz. 16.30). 38-latek opowiadał o tym, jak pod choinką robił telemarki. Odniósł się też do wywiadu z Kacprem Merkiem z Eurosportu, który tak rozjuszył kibiców i dziennikarzy.

W skrócie
- Kamil Stoch wrócił do rywalizacji po przerwie świątecznej z nowym, wyluzowanym nastawieniem.
- W Oberstdorfie był najlepszym z Polaków w kwalifikacjach, pokazując świeżość i dystans do siebie.
- Odciął się od krytyki po głośnym wywiadzie w Engelbergu, żartobliwie komentując całe zamieszanie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kamil Stoch zajął 14. miejsce w kwalifikacjach do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie. W treningach również był wyróżniającym się Polakiem, ale jednak miejsca zajmowane w nich było odleglejsze.
W poniedziałek rywalem Stocha w parze KO będzie Japończyk Tomofumi Naito i to Polak będzie faworytem.
- Nie ma znaczenia, z kim skaczę, bo i tak trzeba skoczyć jak najlepiej - przyznał Stoch.
Odmieniony Kamil Stoch w Oberstdorfie
Widać, że trzykrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni, dla którego to jest ostatni sezon w karierze, przyjechał do Niemiec z zupełnie innym nastawieniem. Czerpie radość z tego, że jest na tej imprezie.
W mediach społecznościowych pojawiło się zatem zdjęcie z Sandro Pertile, dyrektorem Pucharu Świata. Była też w strefie wywiadów długa rozmowa z Peterem Prevcem.
- Trochę rzeczywiście czerpię radość z tego, że tu jestem. Wcześniej przyszła do mnie dziewczyna i zapytała się, czy robię sobie zdjęcie tym dziwnym aparatem. Początkowo powiedziałem jej, że nie mam czasu, bo muszę się rozgrzewać. Ale potem pomyślałem, co mi tam. Przecież więcej okazji nie będę miał. I zrobiliśmy zdjęcie. Trzeba trochę wrzucić na luz, bo co miałem zrobić, to już zrobiłem wcześniej. Być może więcej już nie zrobię, ale może jak zmienię sztywne nastawienie na bardziej wyluzowane, to mi to pomoże. I ten luz było widać w moich skokach - mówił Stoch.
Trzeba odciąć głowę od myślenia, żeby ciało zrobiło dobrą robotę. Myślałem, że od początku sezonu wejdę na wysoki poziom i tam się będę kręcił, ale rzeczywistość okazała się inna. Biorę zatem to, co jest. Przyjmuje to, rozumiem i akceptuję. Postaram się teraz wynieść z tego jak najwięcej. Nie zrobię bowiem nic więcej ponad to, co umiem w tym momencie
Stoch robił telemarki pod choinką
Stoch początkowo zaprzeczył, że myślał o skokach przez świąteczny okres. Szybko jednak sam zaczął się śmiać z tego, co powiedział.
- Nie umiem myśleć o skokach, ale rzeczywiście był jeden taki dzień. Ewa zawsze się śmiała, że jak robię telemarki w domu, to jestem gotowy na turniej. I zacząłem je robić w ostatni dzień - śmiał się Stoch.
Stoch odniósł się do wywiadu, który rozjuszył kibiców. "Pewnie wyszedłbym bez zębów"
Po zawodach w Engelbergu zrobiło się głośno wokół wywiadu Stocha z Kacprem Merkiem z Eurosportu. Tam wyglądał na wyraźnie sfrustrowanego. Trzykrotny mistrz olimpijski, którego dziennikarz starał się "ciągnąć za język", dał jasno do zrozumienia, że nie wie, dlaczego osiąga mało satysfakcjonujące wyniki.
W komentarzach pod nagraniem w serwisie X zamieszczonym przez Eurosport zaroiło się od krytycznych komentarzy. Internauci zaczęli zarzucać skoczkowi, że ten zamiast jak na profesjonalnego sportowca przystało wytłumaczyć swoje słabsze wyniki, reaguje w nerwowy sposób.
W Oberstdorfie przekonaliśmy się jednak, że wcale nie jest tak źle przeprowadzać z nim rozmowy.
- Ty to powiedziałeś - odparł, kiedy mu o tym powiedział jeden z dziennikarzy i zaraz dodał ze śmiechem: - Ale cieszę się. Przekonasz się, jak mi coś nie wyjdzie.
I dalej odniósł się do całego zamieszania, jakie powstało po rozmowie z Kacprem Merkiem.
Ludzie nie wiedzą, że to są docinki związane z naszą pracą. Gdybym przyszedł do biura i mówił do kogoś, komu ciągle coś nie wychodzi: I jak? Nie wyszło? To pewnie bym wyszedł bez zębów z tego biura. Trzeba było jakoś tę rozmowę podtrzymywać. W końcu to rozrywka. Sprzedajecie to i dzięki temu macie co sprzedać później
Z Oberstdorfu - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













