Kacper Tomasiak w końcu pokonał ikonę skoków. Tłumaczy, jak to robi. Świat pod wrażeniem Polaka
Kacper Tomasiak po raz pierwszy w sezonie zajął drugi raz z rzędu miejsce w "10" konkursie Pucharu Świata. 18-letni Polak kontynuuje zatem znakomite skakanie w debiutanckim sezonie. W niedzielę pokonał w Innsbrucku samego Ryoyu Kobayashiego, który był kandydatem do końcowego triumfu w Turnieju Czterech Skoczni, zanim niemiecko-austriacka impreza się zaczęła. Z zawodników, którzy zajmują trzy pierwsze miejsca w Pucharze Świata: Domen Prevc, Kobayashi i Ren Nikaido, Tomasiak wygrywał tej zimy już z każdym.

W skrócie
- Kacper Tomasiak jako najmłodszy zawodnik w pierwszej dziesiątce Turnieju Czterech Skoczni pokonał Ryoyu Kobayashiego, uzyskując czwarte miejsce w karierze w czołowej "10".
- Tomasiak podkreśla, że kluczem do jego sukcesów jest nieprzekraczanie własnych możliwości i skupienie na własnym świecie podczas konkursów.
- Trenerzy i komentatorzy doceniają jego luźne podejście, które porównują do Piotra Żyły, oraz błyskotliwe wejście do Pucharu Świata w tak młodym wieku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kacper Tomasiak już w sobotę błysnął w jednej z serii treningowych, zajmując miejsce w "10". W niedzielę po pierwszej serii konkursu zajmował dziewiąte miejsce. W drugiej uzyskał dziesiąty wynik, ale ostatecznie awansował na ósmą lokatę.
To drugi z rzędu konkurs PŚ, który Tomasiak skończył w "10", co zdarzyło mu się pierwszy raz w karierze. W sumie tych miejsce w "10" ma już na koncie cztery. To tyle, co Klemens Murańka w całej karierze.
Kacper Tomasiak: nie wolno przekraczać maksimum. To jego sposób na dobre skoki
Trzeba przyznać, że w czasie konkursu w Bergisel panowała znakomita atmosfera. To naprawdę trzeba było przeżyć, bo publiczność szalała. Na trybunach pojawiło się ponad 21 tysięcy kibiców, a i zawodnicy dali show.
Przerwana została seria Domena Prevca, który po dwóch zwycięstwach w Oberstdorfie i Garmisch-Partnekirchen został zatrzymany przez Japończyka Rena Nikaido w Innsbrucku. Słoweniec był drugi, a trzeci zawody zakończył Austriak Stephan Embacher. Po raz kolejny w czołówce zameldował się Tomasiak, który był najmłodszym skoczkiem w "10".
- Na pewno można byłoby znaleźć coś w tych skokach, ale i tak jestem z nich zadowolony - mówił Tomasiak.
Kiedy pytaliśmy go show i wielki spektakl w Innsbrucku, to odpowiedział, że niewiele słyszał i nie bardzo miał czas na tym, by się skupić na tym, co się dzieje dookoła. To tylko pokazuje, że młody Polak bez problemu potrafi wejść w swój własny świat.
Kiedy patrzy się na Tomasiaka, to można odnieść wrażenie, że wszystko robi tak od niechcenia, a jednak jego skoki wyglądają imponująco. Nawet po oddaniu próby w jego zachowaniu nie ma zbędnych ruchów.
Tak na dobrą sprawę, to właśnie tak trzeba podchodzić do tego sportu. Kiedy próbuje się skoczyć lepiej, niż się potrafi w danym momencie, to wtedy się spina i jest jeszcze gorzej. Nie wolno zatem przekraczać swojego maksimum. Staram się zatem wejść w swój świat i myślę, że mi się to udaje
"Ma swój świat, w którym żyje i to pomaga mu skakać daleko"
18-latka chwalił trener Maciusiak, ale prosił też, by nie nakładać na niego presji związanej z walką o podium.
- Niech robi swoje. Najlepsze próby oddaje w zawodach i o to właśnie chodzi. Cieszy to, jak skacze - mówił trener kadry.
Pod wrażeniem tego, co wyprawia Tomasiak i to w Turnieju Czterech Skoczni, jest Maciej Kot.
Skoki Kacpra robią ogromne wrażenie i to nie tylko na Polakach, ale też na zagranicznych mediach, zawodnikach i trenerach. W ostatnich latach niewielu było takich zawodników, którzy w tak przebojowy sposób wchodzili do Pucharu Świata. W przeszłości byli Thomas Morgenstern, czy Gregor Schlierenzauer, którzy już pierwszy sezon mieli fantastyczny, natomiast niewielu było zawodników w wieku 18 lat, którzy mieliby tak udany debiutancki sezon
Zapytany o to, czy w ostatnich latach w polskiej kadrze był taki skoczek, który na takim luzie podchodziłby do tego, co robi, odparł: - Dawno nie było takiego skoczka. Pod względem pewnych rzeczy, Kacper przypomina mi Piotra Żyłę. Z drugiej strony to jest jednak przeciwieństwo. Podobnie jak Piotrek, Kacper pewne rzeczy odsuwa od siebie i nie przejmuje się nimi. Dla niego ważne jest, by pójść do góry, przyjąć dobrą pozycję i zrealizować plan. Na nim nie robi wrażenia, czy na skoczni są tysiące kibiców, czy nie ma nikogo. Czy był fluor na nartach, czy nie? Dla niego to nie ma znaczenia. Ma swój świat, w którym żyje i to pomaga mu skakać daleko. Tego powinien się trzymać, skoro to działa. Od wiosny jest w pewnym procesie. Zrozumiał, w jaki sposób działają skoki, złapał dobre czucie i od tego momentu powtarzał ciągle jeden schemat, który zaczął coraz lepiej działać.
W klasyfikacji generalnej TCS Tomasiak zajmuje dziesiąte miejsce. Liderem nadal jest Prevc.
Z Innsbrucka - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













