Żyła zaapelował do kibiców. To jego największe marzenie
Piotr Żyła to jedna z najbarwniejszych postaci w skokach narciarskich. Swoją charyzmą i poczuciem humoru Polak zdobył serca kibiców z całego świata i jest regularnie obsypywany różnego rodzaju prezentami. W najnowszym wywiadzie nasz reprezentant nieoczekiwanie zwrócił się do fanów. Miał tylko jedną prośbę.

Piotr Żyła to postać, której raczej nie trzeba przedstawiać kibicom sportów zimowych, a w szczególności skoków narciarskich. Wiślanin jest siedmiokrotnym medalistą mistrzostw świata, dwukrotnym medalistą mistrzostw świata w lotach, wicemistrzem świata juniorów, a na swoim koncie ma także różne liczne osiągnięcia, w tym między innymi drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2016/2017.
W ostatnich sezonach popularny "Wiewiór" nie radził sobie najlepiej, przez co wielu kibiców obawiało się, że wkrótce zdecyduje się on na zakończenie kariery. Obawy te wzrosły po tym, jak Kamil Stoch ogłosił, że sezon 2025/2026 będzie ostatnim w jego karierze. Już po przejściu na sportową emeryturę kolegi Żyła dał jednak do zrozumienia, że w najbliższym czasie nie zamierza iść w ślady skoczka z Zębu.
"Nie ukrywam, myślałem o tym. Mam już swoje lata, a najlepsze wyniki prawdopodobnie za sobą. Zastanawiałem się, czy to nie jest ten moment, żeby zacząć oglądać skoki z boku, z pozycji widza. (...) Potem jednak przyszła refleksja: jednak nie. Wciąż czuję w sobie ten płomień, który chcę znów zamienić w prawdziwy ogień. Skoki to sens mojego życia. (...) Ja potrzebuję bodźców, wyzwań i celu. Skoki mi to dają. Dopóki mam siłę, chcę to robić" - ogłosił w rozmowie z "Faktem".
Piotr Żyła zwrócił się do kibiców. Poprosił ich o... Ferrari
Kilka tygodni po zakończeniu sezonu Piotr Żyła zdecydował się na moment refleksji. W wywiadzie dla "Faktu" utytułowany skoczek narciarski został zapytany o najlepsze momenty swojej kariery i nie mógł zapomnieć o tym, jak ogromną rolę odgrywają w jego życiu kibice. 39-latek przyznał, że na przestrzeni ostatnich lat mógł czuć ogromne wsparcie bez względu na formę, a fani na każdym kroku obsypywali go wyjątkowymi prezentami. Przy okazji zdobył się na odrobinę humoru.
"Gitary nigdy nie dostałem. Na początku fani dawali mi to, o czym akurat wspominałem w wywiadach - dostawałem paprykę albo banany. Później zacząłem żartować, że moim marzeniem jest Ferrari. Niestety, nikt mi go już nie chciał kupić" - zażartował w swoim stylu.
W trakcie rozmowy Żyła podzielił się także swoim najlepszym wspomnieniem z Kamilem Stochem, który tej zimy po wielu latach obfitej w sukcesy kariery zdecydował się powiedzieć "pas". "Razem przerzuciliśmy tony ciężarów na treningach, spędziliśmy tysiące godzin na skoczni. Zawsze patrzyłem na to, jak Kamil skacze - to było motywujące. On zawsze był na topie, spisywał się rewelacyjnie. Cieszę się, że mogłem się do niego porównywać. Bywały też luźniejsze chwile. Pamiętam nasze początki w Sapporo, zanim jeszcze na dobre weszliśmy do Pucharu Świata. Ostatnio w Planicy wspominaliśmy, że minęło już 20 lat, odkąd tam pierwszy raz razem byliśmy" - przyznał.











